poniedziałek, 29 lipca 2013

#63 Odżywka Marc Anthony Instanly Thick za grosze...

Witajcie,
dzisiaj wpadam z krótką informacją - miałam w zasadzie napisać o tym produkcie dopiero po dłuższym testowaniu, ale pomyślałam, że wcześniej dam Wam znać, ponieważ cena za jaką go kupiłam jest na prawdę korzystna, a później może już nie być promocji. Oczywiście, zobaczymy jak z działaniem - niestety w polskiej blogosferze trudno znaleźć jego recenzje.


Jest to odżywka do włosów marki Marc Anthony
seria Instanly Thick zwiększająca objętość
kupiłam ją w Tesco w zeszłym tygodniu za ok.8 zł przeceniona z ok. 35 zł :) (pojemność 380 ml)
na półce widziałam również szampon z tej serii w tej samej cenie oraz parę innych produktów m.in. odżywka i szampon dodający połysk

Marka Marc Anthony porównywalna jest do marki Tony&Guy, więc jestem dobrej myśli.

Miałyście może ten produkt? A może używałyście inny z Marc Anthony?

Pozdrawiam,


niedziela, 28 lipca 2013

#62 Nawilżający płyn micelarny Eveline bioHYALURON COMPLEX + PhytoCellTec

Witajcie,
pamiętacie jak jakiś czas temu opisywałam mój ulubiony płyn micelarny z Eveline? klik
miałam małą przerwę w jego używaniu, ponieważ miałam inne produkty do demakijażu m.in. płyn micelarny Lierac z Glossybox-a oraz Bioderme z Shinybox-a
w końcu zapasy wykończyłam i zdecydowałam się na powrót do mojego ulubieńca
szukałam na sklepowych półkach mojego faworyta i w końcu znalazłam coś wyglądało na niego, lecz w nowej buteleczce - chapsnęłam go bez dłuższego zastanowienia i jeszcze się ucieszyłam,że nowe opakowanie ma fajny dozownik

oto on, mój ulubieniec (?!) z Eveline
Nawilżający płyn micelarny
bioHYALURON COMPLEX + PhytoCellTec


Co obiecuje producent?

NAWILŻAJĄCY PŁYN MICELARNY 4 w 1 niezwykle skutecznie usuwa makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia, doskonale zastępując mleczko  i tonik. Usuwa nawet wodoodporny i trwały makijaż bez konieczności pocierania skóry wacikiem. 
Dzięki specjalistycznej formule bogatej w składniki nawilżające i łagodzące preparat daje uczucie natychmiastowego ukojenia i komfortu, bez uczucia ściągnięcia. Poprawia kondycję i wygląd skóry oraz sprawia, że staje się ona doskonale oczyszczona, gładka i miękka w dotyku. Nie narusza warstwy hydrolipidowej naskórka. Nie wysusza skóry.

Bogata receptura: 
MICELE – skutecznie usuwają zanieczyszczenia i makijaż (nawet wodoodporny) z powierzchni skóry. Są to stabilne, okrągłe twory zawierające od kilkudziesięciu do kilkuset cząsteczek o charakterze hydrofilowym (wodnym) oraz hydrofobowym (tłuszczowym). W zetknięciu ze skórą cząsteczki hydrofobowe łączą się z sebum, podczas gdy cząsteczki hydrofilowe z kurzem i innymi zanieczyszczeniami, skutecznie usuwając je z powierzchni skóry.
bioHYALURON COMPLEX™ – doskonale nawilża, wygładza i uelastycznia skórę, pozostawiając ją wyjątkowo miękką i dogłębnie nawilżoną.
D-PANTHENOL i ALANTOINA – działają łagodząco i przeciwzapalnie.
KOMPLEKS WITAMIN A+E+F  – głęboko odżywia i regeneruje skórę, zapewniając jej elastyczność.
Algi laminaria – sole mineralne zawarte w algach wzmacniają strukturę skóry, czyniąc ją sprężystą i jędrną.
PhytoCellTec™ – roślinne komórki macierzyste pomagają zachować młody wygląd skóry.


Płyn micelarny znajduje się w dużym opakowaniu o pojemności 240 ml z bardzo dobrze działającym dozownikiem z pompką (zdecydowanie plus dla producenta). Nic się nie wylewa nawet jak spadnie na podłogę, a dodatkowo wydobywa idealną ilość płynu na płatek kosmetyczny przez co produkt jest bardzo wydajny. Cena tego produktu to ok. 15 zł.


A jak działanie?
Płyn dobrze zmywa makijaż (nie wiem jak z kosmetykami wodoodpornymi, ponieważ takich nie używam). Najczęściej jednak używam go po wstępnym oczyszczeniu twarzy żelem do twarzy, więc micel nie ma zbyt wiele do roboty.  Po przemyciu twarzy czuję nawilżenie, nie ściąga skóry, nie zauważyłam też żeby zapychał pory. Zostawia jednak delikatne lepką warstwę, która na szczęście po chwili znika. Płyn sprawia,że skóra jest odświeżona, bardziej promienna, a wszelkie zaczerwienienia zostają złagodzone. Lubię nim przemywać twarz również rano w celu odświeżenia buzi. Produkt nie szczypie w oczy, więc nadaje się do nawet wrażliwych oczu. Zapach delikatny, słabo wyczuwalny.

Porównałam składy oby produktów i się wyraźnie różnią od siebie.



W końcu po poszukiwaniach w sieci znalazłam informacje,że to nie nowa formuła tamtego produktu, tylko ten sam produkt, który już był na rynku, ale w innym opakowaniu. Konkretnie ten:


Nie mam zielonego pojęcia czy tamten produkt jest jeszcze na rynku, szukałam już parokrotnie w Rossmannie i bezskutecznie. Jestem zadowolona z tego produktu, aczkolwiek już na początku stosowania wyczułam,że jest to inny produkt -dlatego zaczęłam "studiować" skład. Buteleczkę na pewno zostawię, ponieważ pompka jest genialna i na pewno przyda mi się do innych produktów np. do hydrolatów lub innego micela. Z racji,że lubię testować nowe produkty pewnie kolejny micel będzie innej firmy, czaję się na nowości z L'oreala. Ale to za jakiś dłuższy czas, bo tak jak wspomniałam, ten micel jest bardzo wydajny, a ja jestem dopiero w połowie opakowania.

Używałyście ten produkt?A może wiecie czy mój ulubieniec jest jeszcze dostępny?

Pozdrawiam,

sobota, 27 lipca 2013

#61 Marokańskie złoto do mycia ciała, czyli oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym od Yves Rocher

Witajcie,
uwielbiam orientalne zapachy :)
Yves Rocher w swojej ofercie ma produkty z linii Tradition de Hammam, czyli kosmetyki nawiązujące do kultury Maroka i bazujące na olejku arganowym, różanym olejku aromatycznym lub relaksującym zapachu kwiatu pomarańczy.
Oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym kusiła mnie od dawna, ale z racji wysokiej ceny (32 zł/200 ml) zdecydowałam się na nią dopiero przy solidnej obniżce.


Co obiecuje producent?
Wzbogacony w olejek arganowy z upraw ekologicznych, olejek pod prysznic o aksamitnej konsystencji zamienia się na skórze w delikatne musujące mleczko. Odżywia skórę podczas kąpieli.

Skóra jest doskonale odżywiona, aksamitna w dotyku.

Sekret roślin: drogocenne właściwości olejku arganowego sprawiły, że został nazwany „Złotem Maroko”
Drzewo arganowe jest niezwykle cennym i rzadkim gatunkiem,
występuje jedynie w południowo- zachodniej części Maroko,
pomiędzy Agadirem, Marakeszem i Essaouria.
Orzechy z drzewa arganowego kryją prawdziwy skarb:
olejek arganowy, zwany „płynnym złotem Maroko”.

Olejek arganowy zastosowany w serii Tradition de Hammam jest w 100 % biologiczny, bez pestycydów i niemodyfikowany
genetycznie. Olejek arganowy extra-vierge jest uzyskiwany
tradycyjną metodą w procesie tłoczenia owoców tuż po
ich zbiorze.


Skład:
Glycerin, Brassica Campestris (Rapeseed) Seed Oil, Isopropyl Palmitate, Aqua/Water/Eau, Ammonium Lauryl Sulfate, Sodium Cocoamphoacetate, Parfum/Fragrance, Argania Spinosa Kernel Oil, Citric Acid, Xanthan Gum, Methylpropanediol, Cl 15510 (Orange 4), Cl 19140 (Yellow 5).


Oliwka w porównaniu do innych produktów myjących powstała nie na bazie wody, lecz nawilżającej gliceryny. Znajdziemy tu również olej rzepakowy oraz naturalny olejek arganowy. 

Moja opinia:
Produkt otrzymujemy w przezroczystej buteleczce z twardego plastiku o pojemności 200 ml. Olejek o konsystencji miodu pitnego dosyć leniwie się wylewa przez mały otwór w butelce. Produkt jest bardzo wydajny, gdyż już niewielka kropla wystarcza na pokrycie całkiem sporej powierzchni ciała. 
 Jak już wspomniałam po nalaniu na rękę ma konsystencje miodu (oczywiście nie lepi się jak miód), natomiast po zetknięciu z ciepłym ciałem i wodą zamienia się w delikatne, kremowe mleczko.  Zapach kojarzy się z czymś orientalnym, ciężkim, ale przyjemnym dla mojego nosa. Jeszcze długo po myciu zapach utrzymuje się na moim ciele. Oliwka nie zawiera mocnych, przesuszających substancji myjących takich jak SLS czy SLeS, dlatego już podczas mycia czuć nawilżenie skóry. Wyraźnie redukuje efekt ściągnięcia skóry.Bardzo, ale to bardzo polubiłam tę oliwkę pod prysznic. Niestety cena tego produktu jest wyraźnym minusem i powoduje,że będę po niego sięgać tylko podczas dużych promocji w YR -50% lub jako gratis do zakupów. 

Miałyście ten produkt? A może znacie jakąś inną oliwkę pod prysznic?

Pozdrawiam,

czwartek, 25 lipca 2013

#60 Wyniki rozdania u EmeraldBrush (II)

Witajcie,
czas rozstrzygnąć moje drugie rozdanie na Blogu :) 
produkty, które można otrzymać to klik

bardzo dziękuję wszystkim za udział!!!


wybór był trudny,  ponieważ było bardzo dużo zgłoszeń,
ale jednak udało mi się wyselekcjonować tą jedną, jedyną osobę 



 a żeby nie przedłużać....




zwyciężczynią zostaje....



Rincewind Kopalnia Różności


GRATULUJE!!
ze zwyciężczynią skontaktuje się jutro rano drogą mailową

pozdrawiam,

#59 Gazetka Rossmann 26.07 - 08.08.2013

Witajcie,
ja wprawdzie na lekkim odwyku zakupowym (piszę lekkim, bo i tak w tym tygodniu kupiłam parę rzeczy, które w niedługim czasie Wam pokażę, ale chce je pokazać już w formie recenzji), ale nie potrafię i tak nie myśleć o nowych promocjach w Rossmannie
od jutra kolejna ulotka:)
















  Co mnie zainteresowało?
- VEET EASY VAX system do depilowania woskiem 74,99 59,99 zł - fajna obniżka, kiedyś interesowałam się takimi systemami noname na allegro, 
- ASTOR SKIN MATCH pokład  47,99 36,99 zł - bardzo dobry pokład, ja już zużyłam z 4 buteleczki i wciąż do niego wracam,
- BOURJOIS róż 49,99 39,99 zł - świetny róż w dobrej cenie, zauważyłam,że Rossmann bardzo często robi na niego promocje, więc jeżeli się komuś nie spieszy, spokojnie można poczekać ;).
- promocja MIXA - kup dowolne produkty do twarzy za 30 zł, a mleczko MIXA 400 ml dostaniesz gratis - kusi mnie z tej firmy płyn micelarny, ale akurat niedawno kupiłam dużą butlę z Eveline,
- AUSSIE szampon 27,99 19,99 zł - kusi i to bardzo, odżywkę ubóstwiam! zresztą odżywka AUSSIE również na promocji 29,99 24,99 zł :),
- DAX masło do ciała 13,59 8,99 zł - to kawowe kusi, oj kusi!ale muszę zużyć moje zapasy <wyje>,
- GILETTE SATIN CARE żel do golenia 18,99 12,99 zł - uwielbiam tą wersje żelu do golenia!niedługo recenzja na moim blogu,warto!,

Zainteresowało Was coś? Piszcie co warto kupić z tej gazetki lub co okazało się u Was bublem kosmetycznym.

Pozdrawiam,

wtorek, 23 lipca 2013

#58 Twoja skóra woła PIĆ? Spróbuj Dermedic Hydrain3 hialuro koncentrat balsamu nawadniającego skórę

Witajcie,
dzisiaj przedstawię Wam jeden z balsamów do ciała, które ostatnio zagościły w mojej łazience :)


Hydrain3 Hialuro z firmy Dermedic, bo o nim dzisiaj mowa znajduje się w całkiem sporej miękkiej tubce stawianej na zakrętce o gramaturze 200g (ok.30 zł) Podoba mi się to opakowanie nie tylko pod względem estetycznym, ale też pod względem praktycznym, ponieważ bardzo łatwo wydobyć z niego produkt. W sklepach dostępny jest również produkt o większej pojemności 400g w butelce z pompką.

Według producenta nie jest to "zwykły" balsam do ciała - jest to koncentrat balsamu co w mojej wyobraźni oznacza,że jest to produkt obfitujący w drogocenne substancje odżywcze. Czy tak jest na prawdę? Zerknijmy na skład;)


W koncentracie (nie wiem czemu, ale cały czas mam wrażenie,że pisze o koncentracie pomidorowym;) króluje całkiem spora ilość gliceryny, masła shea, kwasu hialuronowego, protein owsa oraz mocznika. Bazą produktu jest woda termalna.

Co obiecuje producent?
- wygładzenie przesuszonej skóry,
- wielogodziną ulgę dla wysuszonej i napiętej skóry,
- skoncentrowaną siłę nawadniania skóry,
- doskonały do pielęgnacji rąk i stóp,
- ratunek dla skóry odwodnionej,
- skoncentrowana ilość składników aktywnych,
- nie tłuści odzieży.


Moja opinia:
Balsam jest dość gęsty,ale jak już wspomniałam bardzo łatwo się go aplikuje z tubki. Ma słabo wyczuwalny zapach, troszku kojarzy mi się z ogórkiem, ale jest to na prawdę bardzo delikatny i subtelny zapach. Łatwo się rozsmarowuje. Po aplikacji skóra jest wyraźnie nawilżona, mięciutka i efekt ten utrzymuje się na bardzo długo. Nawet skóra na łokciach, kolanach stała się aksamitna i nawilżona.  Jedynym minusem tego produktu jest to,że po nałożeniu przez pewien czas skóra jest lepka i klejąca. Na szczęście to uczucie szybko znika. Dużym plusem tego produktu jest jego skład i to, że rzeczywiście działa na suchą skórę oraz miejsca szczególnie odwodnione (łokcie, kolana,pięty). Polecam!

Miałyście ten produkt?Jak Wam się sprawdził?A może macie coś innego z Dermedic?

Pozdrawiam,


niedziela, 21 lipca 2013

#57 Balea Professional, Braun Shampoo czyli moja opinia o szamponie do włosów brązowych z DM

Witajcie,
jak wiecie szampon z Balea Perła i figi klik tak bardzo przypadł mi do gustu, że przy kolejnej okazji zaopatrzyłam się w następny zestaw szamponu z odżywką
tymczasem rozpoczęłam swoje włosowe eksperymenty z szamponem z profesjonalnej liniii Balea


W sieci drogerii DM znajdziemy całkiem sporą gamę produktów Balea Professional do włosów, a wśród z nich znajdziemy produkty:
- chroniące kolor,
- wzmacniające z biotyną i kofeiną,
- nadające połysk i wygładzenie,
- do włosów kręconych,
- do włosów jasnych,
- do włosów ciemnych,
- do włosów zniszczonych,
- powiększające objętość włosów,
- wygładzające,
Z racji tego,że jestem brunetką mój wybór padł na szampon do włosów brązowych.

Co obiecuje producent?


Formuła szamponu opiera się na bazie pigmentów. Zawiera filtr UV i wyciąg z henny, która powoduje utrwalanie brązowego koloru włosów dzięki czemu brązowe odcienie będą utrzymywać się dłużej. Szampon chroni włosy przed blaknięciem oraz wpływem środowiska.
Innowacyjna formuła:
- Nie zawiera silikonu
- Z kompleksem antystatycznym.
- Wykonany ze składników łagodnych dla skóry.

W składzie znajdziemy m.in. SLeS, pantenol,  glicerynę, ekstrakt z lawsonii (rekonstruuje włosy, dodaje im życia i blasku, zapewnia im głębokie nawilżenie, odżywienie i pozostawia je miękkie, grubsze i lśniące), hydrolizat protein pszenicy,
 hydrolizat protein soi oraz hydrolizat protein z kukurydzy (działają antystatycznie, zmiękczają oraz wygładzają włosy, a także ograniczają działanie drażniące SLeS)
Moja opinia:
Szampon otrzymujemy w miękkiej tubce o pojemności 250 ml (1,69 €), którą stawiamy na nakrętce. To ułatwia wydobycie produktu do samego końca, bez zbędnego potrząsania lub rozcinania opakowania. Sam produkt pachnie lekko czekoladowo-kakaowo  oraz ma kolor ciemnobrązowy z perłowymi drobinkami. 

Niestety, ale po użyciu wanna jest cała brudna niczym po farbowaniu włosów - na szczęście nie pozostawia trwałych plam.

No dobra, ale jak działanie? Szczerze powiedziawszy wg mnie nie jest to produkt, który można określić mianem kosmetyku profesjonalnego. Jego działanie nie różni się od większości szamponów ze sklepowych półek. Dokładnie oczyszcza skórę głowy, nie podrażnia, nie powoduje nadmiernego przetłuszczania włosów, ale też nie robi nic wielkiego z moimi włosami. Po jego użyciu mam wrażenie,że moje włosy robią się bardziej sianowate oraz brak im wygładzenia (na pewno powodem nie jest brak silikonów, ponieważ używam też innych szamponów bez silikonów i moje włosy są w o wiele lepszym stanie). Nie zauważyłam również, aby mój odcień włosów znacząco się zmienił -  jeżeli już to jest to zmiana zupełnie niezauważalna. Zapach nie utrzymuje się na włosach. 

Podsumowując - na pewno zużyje opakowanie do końca, ponieważ krzywdy mi nie zrobił, ale na pewno już nie skuszę się na niego ponownie.

Miałyście ten albo inny produkt z profesjonalnej linii Balea? Jak się sprawdził?

Pozdrawiam,

sobota, 20 lipca 2013

#56 Wybrzeże Bułgarii, czyli urlopowa relacja ze Słonecznego Brzegu

Witajcie,
zgodnie z obietnicą chciałabym zrelacjonować mój tygodniowy wypad do Bułgarii
byłam tam pierwszy raz w związku z tym zdecydowałam się na wyjazd zorganizowany z Biurem Podróży Neckermann


przejazd samolotem odbył się w poniedziałek wieczorem
lot trwał ok. 2 h i był to samolot czarterowy firmy Small Planet Airbus 320
miałam troszku pecha, ponieważ dzień wcześniej w drodze do Warszawy usłyszałam w radio,że ich samolot zepsuł się na Lotnisku Okęcie i grupa turystów mających lecieć do Grecji musiała czekać wiele godzin na podstawienie zamiennego samolotu (zakwaterowano ich na ten czas w hotelu)
zestresowana całą drogę i w kolejny dzień myślałam co będzie z naszym lotem i czy przypadkiem nie podstawią nam tego zepsutego;) moja wyobraźnia nie miała granic.

W końcu jakoś dałam radę i szczęśliwie wylądowaliśmy po północy (w Bułgarii zegarki przestawiamy +1 godzina) na lotnisku w Burgas (ok.35 km od Słonecznego Brzegu)

Trafiliśmy do Hotelu Kiparisite ****
Na początku przed kupnem wycieczki obawiałam się jakością tego hotelu oraz odległością od morza - ale jak okazało się moje obawy były zupełnie bezpodstawne.
Hotel bardzo czysty, pokój dokładnie taki jak na zdjęciach
Obsługa bardzo miła, sprzątaczka przychodziła codziennie sprzątać pokój - myła dokładnie toaletę, wymieniała ręczniki, ścieliła łóżko (!)
Dla mnie największym szokiem właśnie była ta codzienna wymiana ręczników, gdyż nie zdążałam ich nawet zabrudzić  (mieliśmy 6 ręczników na pokój), a już wymieniała na nowe.
W Hotelu mieliśmy wykupione śniadania - bardzo smaczne, do wyboru do koloru, ale muszę przyznać,że po paru dniach się troszku nudzą ;)
Hotel znajdował się w drugiej linii od brzegu morza, ale to było bardzo, bardzo blisko - wystarczyło przejść przez ulicę, kawałek chodniczka pomiędzy hotelami i już stałam na plaży:)
Ta lokalizacja była o wiele lepsza niż hotele przy plaży i głośnym deptaku, gdzie imprezy i muzyka grały całą dobę.


Bułgaria to piękny kraj, cały tydzień mieliśmy słoneczną pogodę, temperatura sięgała 30'C.  Morze ciepłe ok. 24'C, plaża czysta pełna malutkich muszelek. Plaża w Słonecznym Brzegu posiada certyfikat "Błękitnej Flagi", który jest międzynarodowym certyfikatem przyznawanym kąpieliskom spełniającym najwyższe kryteria w zakresie ochrony środowiska, bezpieczeństwa, dostępności i informacji. I rzeczywiście plaża jest codzienne dokładnie sprzątana i wyrównywana. 


Słoneczny Brzeg jest kurortem z 600 hotelami i 400 restauracjami. Jego budowa rozpoczęła się w 1958r.  Nigdzie na naszym polskim wybrzeżu nie widziałam tak pięknych, eleganckich hoteli jak właśnie tam. Nie bez powodu miasto nazywane jest Las Vegas Europy - znajdziemy tu wszystko co jest potrzebne do dobrej zabawy: Casina, Lunaparki, Parki Wodne, pola mini-golfowe, wypożyczalnie skuterów wodnych, samochodów, a nawet koni, jeśli ktoś ma ochotę na wieczorną przejażdżkę po plaży.

W samym Słonecznym Brzegu mamy dwa parki wodne, natomiast w niedalekim sąsiedztwie w miejscowości Nessebar znajduje się trzeci - jeden z największych w Europie. 

Action Aquapark klik
drugi znajduje się w Hotelu Kuban, Słoneczny Brzeg
Aquaparadise Nessebar klik


Wzdłuż wybrzeża ciągnie się deptak na którym zlokalizowane są największe hotele, restauracje, a także masa budek oferujące dosłownie wszystko - różane kosmetyki, podrabianą odzież (najczęstsze marki to Louis Vuitton, Hollister, Armani, Adidas, Lacoste, Prada), kebaby, pączki, zdjecia z papugami Ara. Widziałam nawet gości z mega lunetą do oglądania gwiazd :)
Bardzo podobały mi się te wieczorne spacery, jedynie wkurzali mnie "naganiacze" do restauracji - stali z menu lub drinkami i zapraszali do środka. Na deptaku znajdziemy również fast-food Mc'donalds, KFC i Subway.



Bułgarzy to raczej spokojny naród. Bardzo mili i serdeczni w stosunku do turystów - słabo mówią po angielsku, najczęściej są to podstawowe zwroty, ale mimo wszystko nie miałam problemu z dogadaniem się. W czasie naszego pobytu musiałam skorzystać dwukrotnie z opieki medycznej i muszę powiedzieć,że opiekę medyczną mają na najwyższym poziomie. Dzięki podstawowemu ubezpieczeniu w cenie wycieczki miałam zagwarantowany natychmiastowy przyjazd do mojego hotelu (ok.5 minut), dowóz do kliniki oraz odwiezienie z powrotem. Ponadto dostałam wszystkie niezbędne leki potrzebne dla mojego synka (przyplątał się mu jakiś wirus). Bardzo bym chciała,żeby tak wyglądała opieka medyczna u nas w kraju...

W Bułgarii mamy walutę LEW BUŁGARSKI. 1 Lew to 100 stotinek. Ceny produktów spożywczych są bardzo podobne do cen w Polsce. Woda mineralna 1,5l kosztuje 0,90 BGN.  Dla uproszczenia można policzyć 1 LEW = 2 PLN, więc jak widać koszt wody to ok. 2 zł - a jak wiadomo w tak ciepłym klimacie wodę kupuje się litrami. Jedynie produkty sprowadzane były droższe niż w Polsce, np. puszka kukurydzy Bonduelle to ok. 6zł, czekolada Wedel ok. 5 zł. W Bułgarii możemy tanio kupić nougat (1,35 BGN/70g) oraz chałwę (1,50 BGN / 250g). Ponadto pokochałam u nich lody z Nestle, które może do najtańszych nie należały, ale były przepyszne ...


oraz odkryłam,że dostępny jest u nich Somersby Blacberry oraz Pear - Blackberry jest PRZEEEPYSZNY!


Do tego nigdzie indziej nie jadłam kebabów z frytkami :)
Były na prawdę pyszne!


Jeżeli jeszcze nie zaplanowałyście wakacyjnego wyjazdu, gorąco polecam Bułgarię!
Warto łapać last minute lub jechać na własną rękę. Polecam również hotel w którym byliśmy - na prawdę wysoki poziom, a cena dużo niższa niż hotele przy samym deptaku. 

Jeśli macie jakieś pytania - piszcie, może uda mi się Wam jakoś pomóc lub doradzić :)

Pozdrawiam,

piątek, 19 lipca 2013

#55 Różany zawrót głowy, czyli mini bułgarski haul

Witajcie,
pora wrócić do rzeczywistości i do codziennych obowiązków - niestety
czas urlopowy bardzo szybko mi minął, zresztą jak zawsze :/
jak wiecie moje wakacje spędziłam na Wybrzeżu Bułgarii, konkretnie w Słonecznym Brzegu
oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła parę bułgarskich specjałów

Bułgaria słynie ze swojej Doliny Róż. Jest to dolina w środkowej Bułgarii , gdzie możemy spotkać ogromne plantacje różane, na których od wieków produkuje się olejek różany. 
Tamtejsze róże od początku XVIII w. eksportuje się m.in. do Francji do produkcji perfum np. do Chanel 19 czy Chanel 5.  Zbiory trwają tylko 3 tygodnie, a następnie z kwiatów destyluje się olejek. Jego zapach jest bardzo trwały i jedyny w swoim rodzaju. Podobno tajemnicą sukcesu bułgarskich plantacji jest amplituda temperatur między dniem i nocą - co dla róży jest ogromnym szokiem, co powoduje,że kwiat produkuje ogromne ilości olejku. 

W Bułgarii na każdym kroku można kupić różane kosmetyki. Na straganach, budkach, kioskach czy dużych supermarketach. Ja swój różany zestaw zakupiłam w supermarkecie ZORA, ponieważ ceny tych samych kosmetyków na straganach w popularnych miejscach była średnio o 30-40% droższe.


A co kupiłam?

Naturalna woda różana


Odżywka do włosów z wodą różaną

Różany tonik do twarzy

I ciekawostka - różane mydełko z gąbeczką 2w1

Nie pamiętam już dokładnie cen tych produktów,ale z tego co kojarzę to mydełko kosztowało ok. 2 BGN (4 PLN), a reszta ok. 6 BGN każdy (ok.12 PLN).

Powoli zaczynam testowanie tych produktów, zaczęłam od odżywki - mam nadzieję,że nie spodoba mi się za bardzo, bo będę mieć problem ze zdobyciem tych kosmetyków ;)

W weekend postaram się zamieścić jeszcze jeden wpis dotyczący mojego bułgarskiego urlopu. Sezon urlopowy w pełni, więc może komuś się sprzydadzą moje spostrzeżenia na temat tego wspaniałego miejsca. 


Pozdrawiam,

poniedziałek, 8 lipca 2013

#54 przedWakacyjny haul, czyli co kupiłam na wyjazd?

Witajcie,
gdy przeczytacie ten post pewnie będę gdzieś w chmurach w drodze nad Morze Czarne :)
przed urlopem musiałam kupić parę najpotrzebniejszych rzeczy - ciekawa jestem jak się sprawdzą...



Parę dni temu wpadłam do Rossmanna i kupiłam produkty do opalania:

Sun Ozon, Spray dla dzieci 50 UV 26,49 zł
Sun Ozon, Mleczko do opalania 20 UV 6,99 zł
na wszelki wypadek wzięłam również
Soraya, kojący żel po opalaniu z d-panthenolem 10,49 zł


Kupiłam też żel antybakteryjny w promocyjnej cenie 4,79 zł


Na urlopie sprzyda się również przewodnik Michelin za 19,90 zł oraz przecenione okulary House za 14,90 zł :)

URLOP CZAS ZACZĄĆ!!

Pozdrawiam,