wtorek, 5 listopada 2013

#93 Szampon z mocznikiem BALEA MED 5% UREA 2 in 1

Witajcie,
u mnie znów jakieś nowe myjadło do włosów;) spotkałyście się z szamponem do włosów z mocznikiem?ja pierwszy raz zobaczyłam takie cudeńko w drogerii DM. Dotychczas spotkałam się z tym składnikiem w kremach do stóp i w moim najukochańszym kremie do rąk z Balea recenja klik. Szampon kupiłam z ciekawości w jaki sposób mocznik wpłynie na moje włosy. Przetestowałam...i już wiem:)
Oto on - szampon i płyn do mycia ciała BALEA MED z mocznikiem.
Niestety nie znam niemieckiego, ani słowackiego (w tym języku jest naklejka z informacją o produkcie), więc nie wiem dokładnie co obiecuje producent. Takich informacji również nie mogłam znaleźć we wszechwiedzącym internecie. Udało mi się jednak znaleźć odpowiednik z Eucerina, który również zawiera 5% mocznik w składzie. Wprawdzie składy się między sobą różnią, to jednak początek jest ten sam, jak i również stężenie samego mocznika.  W przypadku produktu marki Eucerin szampon zalecany jest do suchej, swędzącej j i podrażnionej skóry głowy. Kosztuje ok.35 zł/ 200 ml. Nasz DM-owski "odpowiednik" kosztuje 2,09 /300 ml. 
Jak już wspominałam w składzie znajdziemy 5% mocznika, glicerynę, panthenol oraz alantoinę. Te dwa ostatnie mają działanie nie tylko nawilżające, ale również działają przeciwzapalnie, łagodzą podrażnienia, wspomagają proces regeneracji i odbudowy naskórka, a także stymulują proces gojenia się ran.

Moja opinia:
Jest to produkt typu 2 w 1, czyli producent zapewnia,że szampon jest na tyle delikatny,że można go również używać do mycia całego ciała. Ja oceniam go jedynie z perspektywy szamponu do włosów, ponieważ jestem zwolennikiem zapachowych żeli pod prysznic, a ten produkt ma bardzo delikatną nutkę zapachową.
Szampon bardzo miło mnie zaskoczył. Pomimo tego,że ma w składzie SLeS jest bardzo łagodny. Bardzo dobrze się pieni, wystarczy nieduża kropla by umyć średniej długości włosy. Jest przez to bardzo wydajny. Włosy po umyciu są miękkie w dotyku i standardowo utrzymują świeżość 2 dni (dłużej nie próbowałam), ale też nie zauważyłam jakieś przyspieszone przetłuszczanie ich. Nie wiem jaki ma wpływ na rozczesanie włosów, gdyż zawsze używam odżywki, jednak nie zauważyłam,żeby włosy przed nałożeniem odżywki były zbyt mocno skołtunione. Trudno mi się wypowiadać na temat łągodzenia podrażnionej i swędzącej skóry, gdyż nic takiego nie miało miejsca na mojej głowie przed użyciem tego szampon, jednak nie spowodował łupieżu, ani też nie wywołał żadnego swędzenia,więc myślę,że szampon mógłby dobrze wpłynąć na skórę z problemami. Moja opinia może nie do końca usatysfakcjonować osobę, która ma problem ze skórą głowy i chciałaby poznać działanie tego szamponu na takiej właśnie skórze. W związku z tym wstrzymam się z poleceniem go osobom,które potrzebują szamponów leczniczych, ponieważ nie mam 100% pewności czy pomoże i czy przypadkiem nie zaszkodzi. Z mojej strony mogę polecić go osobom, które potrzebują po prostu umyć głowę lub mają okresowe i krótkotrwałe podrażnienie.

Polecam!

Stosowałyście szampon z mocznikiem? Jak wrażenia?

Pozdrawiam,

sobota, 2 listopada 2013

#92 Widzę denko;) czyli moje kosmetyczne zużycia wrzesień - październik

Witajcie,
kolejny miesiąc już za nami, nadszedł zimny i ponury listopad. Czas na moje dwumiesięczne denko, czyli moje zużycia kosmetyczne z miesiąca wrzesień i październik. Nawet nie wiecie jaki to szczęśliwy moment jak taką torbę wypchaną po brzegi można w końcu wyrzucić do kosza;)

Zaczynamy...

1.  Luksja, Płyn do kąpieli o zapachu wafla z karmelem
Jestem straszną zapacholiczką, uwielbiam piękne zapachy oraz wszelkie myjadełka pachnące słodkościami.  Nic dziwnego,że nie mogłam przejść obojętnie koło tego płynu do kąpieli. Pierwszy 'niuch' z opakowania i nie zastanawiałam się ani chwili dłużej - musiał wpaść do mojego koszyka.  Co mogę o nim powiedzieć po skończeniu opakowania? Niestety, ale zapach to jedyny plus tego produktu, który wyczuwalny jest tylko podczas wąchania bezpośrednio z butelki i może przez mikrosekundę podczas wlewania go do wanny. Później czar pryska i zupełnie nie czuję jego zapachu. Dobrze się pieni, niewiele kosztuje (ok.12 zł/1000ml) i to by było na tyle. Po jego skończeniu zaczęłam używać olejków do kąpieli m.in. tych które zdenkowałam z nr 9 i 10. 
2. Balea Young, Sweet Wonderland, Żel do mycia ciała o zapachu czekolady
Słodziutkie myjadełko o zapachu gorzkiej czekolady. Zapach bardzo przyjemny, który towarzyszy nam podczas kąpieli. Jednakże po spłukaniu nie czuć go zupełnie na skórze - a szkoda. Denerwowała mnie jego zbyt rzadka konsystencja przelewająca się między palcami, przez co zużyłam go dosyć szybko. 


3. Yves Rocher, Cure Solutions Anti-fatigue
Rewelacyjny krem! Czekam na jakąś fajną promocję w YR, aby znów go sobie zamówić. Nie będę się tu więcej rozpisywać - kto ciekawy to zapraszam na moją recenzję klik
4. Yves Rocher, Hydra Vegetal Creme Riche
Bardzo przyjemny krem, na początku byłam z niego bardzo zadowolona czego dowodem jest bardzo pozytywna recenzja klik, niestety pod koniec opakowania zorientowałam się,że prawdopodobnie wywołuje u mnie wypryski. Sądzę,że winowajcą jest GLICERYNA wysoko w składzie, aczkolwiek 100% pewności nie mam. Mimo to polecam, ponieważ nie każda skóra reaguje tak samo, a sam krem dobrze nawilżał.
5. Clarena, Repair Vit U Cream
Osobiście nie przypadł mi do gustu, po więcej odsyłam do recenzji klik


6. Avon, Planet Spa, Maseczka Japanese sake and rice
Maseczka typu peel-off. Bardzo wydajna, wystarczy ła niewielka ilość,żeby pokryć całą twarz. Zaraz po użyciu sprawiała,że skóra była miękka w dotyku, wygładzona i jaśniejsza. Niestety, efekt nie utrzymywał zbyt długo. Nie nawilża, ale akurat tego producent nie obiecuje, więc się nie czepiam. Mimo wszystko za cenę ok.10 zł warto spróbować.
7. Dermedic, Hydrain Hialuro Peeling enzymatyczny
Do tego produktu mam mieszane uczucia. Może coś tam robił, może rzeczywiście coś tam złuszczał - niestety ja tego efektu nie zauważałam i najczęściej używałam go tylko po to by nie zalegał w szafce. A szkoda. Widocznie moja skóra potrzebuje czegoś mocniejszego;)
8. Alterra, Krem do rąk z granatem i aloesem
Krem z bardzo fajnym składem z certyfikatem BDIH - kto jeszcze nie słyszał o certyfikatach dla naturalnych kosmetyków odsyłam do mojego posta na ten temat tutaj klik
A wracając do kremu - na początku bardzo mnie denerwował jego zapach. Zazwyczaj produkty naturalne nie pachną tak jak inne kosmetyki do których jesteśmy przyzwyczajeni. Dobrze pielęgnował moje dłonie...a z czasem nawet polubiłam jego zapach. 


9. Alverde, Olejek do ciała z paczulą i czarną porzeczką
Fajny skład, niestety zapach nie 'mój'. Podobno wycofany i rzeczywiście go już ostatnio w DM nie widziałam. Na to miejsce kupiłam sobie kolejne dwa o nowych zapachach - kokos i bodajże dzika róża - oba w fazie testów;) a do recenzji zdenkowanego odsyłam tutaj klik
10. Alterra, Olejek do masażu migdały i papaya
Mój ulubieniec wśród olejków i chyba pierwszy z którym rozpoczęłam moją olejową przygodę. Zużyłam już n-te opakowanie. Kocham <3na pewno kupię ponownie .


11. Shauma, Krem i olejek do włosów łamliwych i rozdwajających się
Nawet nie wiecie  jak długo zużywałam ten szampon...no nie skłamie,jeśli powiem,że chyba z rok. Jest on jeszcze w ogóle w drogeriach? Szampon zakupiłam dla olejku arganowego, który gdzieś tam w składzie sobie jest ;) - dokładnie na 7 miejscu. Z racji tego,że sam skład jest dosyć długi, to można powiedzieć,że olejek jest całkiem wysoko. Niestety, ale szampon niesamowicie mi przetłuszczał włosy, więc używałam go tylko wtedy, gdy wiedziałam,że na drugi dzień ponownie będę je myć. Oczywiście efekt nieświeżych włosów nie był widoczny zaraz po umyciu, tylko nasilał się z czasem, więc na drugi dzień mycie włosów było obowiązkowe.
12. Garnier, Odżywka olejek z awokado i masło karite
Ubóstwiam tę odżywkę. Mam już również n-te opakowanie. Jest bardzo znana w blogosferze, jeżeli jednak jeszcze jej nie znasz zapraszam na recenzje tutaj klik
13. Artego, Odżywka Easy care daily 
Miniatura odżywki do włosów, którą znalazłam w Shinybox. 25 ml próbka wystarczyła mi na dwa użycia - szału nie zrobiła, aczkolwiek ułatwiła rozczesanie włosów i nadała im ładny połysk. Nie skusiła na pełnowymiarową wersję.


14. Bielenda, Nawilżający płyn micelarny do mycia i demakijażu
Pełnowymiarowy produkt znalazłam w Shinybox. Producent zaleca go skórze mieszanej oraz wrażliwej, dlatego obawiałam się jak się sprawdzi na mojej suchej skórze. Na szczęście rzeczywiście nawilżał. Co ciekawe, pierwszy raz spotkałam się z płynem micelarnym, który by się pienił - im więcej pocierałam płatkiem po twarzy tym więcej wytwarzało się takiej 'musowej' pianki - polubiłam to działanie, ponieważ czułam,że rzeczywiście dobrze oczyszcza twarz oraz był lepszy 'poślizg' ;)
15. Yves Rocher, Dezodorant w kulce, Kwiat bawełny z Indii
Przyjemny zapach, średnia ochrona - niestety zawiera aluminium, dlatego więcej po niego nie sięgnę  Aktualnie używam migdałowy dezodorant w kulce Yves Rocher bez aluminium i alkoholu.
16. Essence,Intensywnie nawilżająca maska na twarz 
Przyjemny produkt o orzeźwiającym zapachu ogórka. Maseczka jest w formie papierowej maski z wyciętymi otworami na oczy, nos i usta. 


17. Miss Sporty, Studio Lash 3D Volumythic
Dobry tusz do rzęs w jeszcze lepszej cenie ;) Dokładna recenzja tutaj klik
18. Maybelline, the Colossal Volum' Express
Pogrubia, delikatnie podkręca i wydłuża - lubię, ale raczej nie wrócę do niego - jest tyle tuszy na rynku, których jeszcze nie miałam ;)
19. Bourjois, 1 2 3 Perfect, odcień 52 Vanilla
W czasie używania tego podkładu byłam nim wprost zachwycona! Gdy się skończył, a ja kupiłam Healhy Mix, również Bourjois już wiem,że ten jest przeciętny ;) Dobrze kryje, nie podkreśla suchych skórek, niestety nie zgodzę się z tym,że jest trwały do 16h. Wg mnie nie wytrzymuje dobrze nawet 8h. Natomiast Healthy Mix króluje u mnie przez przyjemny efekt "glow", takiej świeżej, wypoczętej skóry. Lubię taki efekt. Zdenkowany będzie idealny dla kogoś kto lubi efekt matu.

Uf! I to by było na tyle. 

Czy wśród moich zdenkowanych są Wasi ulubieńcy? A może jakieś produkty znienawidzone? Chętnie poczytam Wasze opinie :)

Pozdrawiam,

środa, 16 października 2013

#91 Oczyść twarz naturalnie - Biopha Organic Makeup Removal Lotion

Witajcie,
wiem,że troszku Was ostatnio zaniedbuje, ale ostatnie dni tak szybko lecą mi przez palce,że nawet nie wiem kiedy minęły te dni od mojego ostatniego postu. Ale działo, działo się kosmetycznie - nie powiem...nawet nie wiem kiedy zdążę Wam wszystko nadrobić - przede wszystkim byłam przez ten czas aż dwukrotnie w drogerii DM. Teraz jak mam tę drogerię na wyciągnięcie ręki, wiem,że będę tam bywać regularnie. Poza tym do mojej "denkowej torby" wskoczyły kolejne puste opakowania, które zamierzam Wam pokazać pod koniec miesiąca jako moje dwumiesięczne denko wrześniowo-październikowe. Trochu tego będzie. W kolejce czekają kolejne produkty do zrecenzowania, chcę to robić w miarę regularnie kiedy tylko mam wyrobioną opinię o danym produkcie, aby później po skończeniu opakowania pewne rzeczy mi nie umknęły. Cieszy mnie ogromnie,że pomimo tych dni kiedy nic nowego się nie pojawia na moim blogu wciąż do mnie zaglądacie i komentujecie moje wpisy. To daję mi wiarę,że to co robię ma sens. Dziękuję!
A teraz po moim przydługim wprowadzeniu zapraszam do nowej recenzji. Tym razem "na tapetę" bierzemy lotion do usuwania makijażu, który zakupiłam dawno temu w DM i grzecznie czekał na swoją kolej. Jest to produkt organiczny, francuskiej marki BIOPHA ORGANIC Makeup Removal Lotion. 
Zawsze mniej więcej w tym miejscu zamieszczam opis od producenta. Niestety takowego w języku polskim nie znalazłam (jeśli któraś z Was go znajdzie bardzo chętnie się z nim zapoznam, a linka lub opis wkleje w tym miejscu). Spróbuje jednak co się da opisać tutaj z etykiety, która jest w języku angielskim, ale co najważniejsze zaklejone etykietą w języku słowacki - no cóż....

Jest to certyfikowany produkt naturalny do usuwania makijażu. Nadaje się również do delikatnej skóry wokół oczu. 

Produkty Biopha Organic są:
- wolne od GMO,
- nie zawierają parabenów, phenoexyethanolu, silikonów ani PEG,
- nie zawierają barwników,
- nie są testowane na zwierzętach. 

Produkt ten posiada certyfikat ECOCERT, o którym można przeczytać u mnie na blogu w tym poście klik 

Cena: 3,99 /200 ml (DM)
Co znajdziemy w składzie?
Na samym początku po wodzie mamy sok z aloesu, następnie glicerynę. Znajdziemy tu również wodę morską, a także ekstrakt z hibiskusa.

Moja opinia:
Lotion ma bardzo poręczne opakowanie z pompką  z kolorystyką bardzo miłą dla oka. Po pierwszym użyciu bardzo zdziwił mnie fakt,że lotion wygląda jak woda. Do tej pory byłam przyzwyczajona,że lotiony miały mleczną, lepką konsystencje. Ten produkt jest zupełnie inny. Wylewa się nam na płatek kosmetyczny niczym płyn micelarny. Na początku obawiałam się jak zareaguje moja skóra twarzy na dość wysoko w składzie ekstrakt z aloesa (lubi uczulać) - na szczęście nic podejrzanego się nie wydarzyło. Lotion bardzo dobrze zmywa makijaż, usuwa nawet bardzo ciemną kreskę eyelinera. Na codzień nie używam go jako "rozpuszczalnik" dla mojego makijażu, gdyż przyzwyczaiłam się do używania żelu do mycia twarzy. Chętnie go jednak używam jako produkt, który doczyści buzię z resztek podkładu, który pozostanie po umyciu żelem. Po przetarciu twarzy skóra jest wyraźnie odświeżona, ale nie wysuszona. Nie pozostawia lepkiego filmu na skórze. Lotion ma bardzo delikatny zapach, ale wyraźnie można wyczuć zapach aloesu. Na szczęście nie jest to zbyt nachalny zapach. Podoba mi się,że lotion jest naturalny i posiada nie tylko ładny napis o tym, ale również certyfikat. Z pewnością pomyślę nad tym, aby zmienić moje przyzwyczajenia i zamiast płynów micelarnych zacząć używać ten oto lotion. Jedyny wyraźny minus tego produktu to jego dostępność - niestety, ale nie znalazłam go w żadnym sklepie stacjonarnym ani internetowym na terenie Polski. Dajcie znać, jeśli gdzieś jest dostępny u nas. 

Znacie produkty Biopha? Co używacie do zmywania makijażu?

Pozdrawiam,


wtorek, 8 października 2013

#90 Kokosowy zawrót głowy z firmą Balea do włosów farbowanych

Witajcie,
dzisiejszy post poświęcony będzie mojemu nowemu duetowi w łazience z firmy BALEA. Moimi zdecydowanymi ulubieńcami jest szampon i odżywka Balea Figa i ekstrakt z pereł, które mam już po raz trzeci - recenzja klik. W międzyczasie zdecydowałam się zacząć stosować kokosowy duet, czyli Balea Szampon i odżywka do włosów farbowanych z kokosem i kwiatem tiare.

Obietnice producenta:

Delikatny szampon do włosów farbowanych i przyciemnianych intensywnie chroni kolor, nadaje włosom blask, sprawia, że włosy są miękkie aż po same końce.
Włosy nie blakną, nie matowieją, kolor jest zachowany dzięki formule z aktywnymi filtrami UV , ekstraktem z kokosa i polinezyjskich kwiatów tiara. Natomiast kompleks odbudowujący z witaminą B3 i prowitaminą B5 sprawia ,że włosy są gładkie. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry głowy dla wszystkich rodzajów włosów.
Utrzymuje prawidłowe PH skóry


Szampon cena: 1,29€/300 ml
Odżywka cena: 1,19€/300 ml


Moja opinia:
Szampon jak i odżywkę stosowałam zarówno razem jak i osobno. Oba produkty mają piękny kokosowy zapach z wyraźną nutką wanilii (zapewne tak pachnie kwiat tiare). Szampon dobrze się pieni, oczyszcza włosy i skórę głowy. Lubi plątać włosy, dlatego po umyciu głowy konieczna jest odżywka. Odżywka ma bardzo gęstą konsystencje, która nie spływa z włosów. Jedyny tego minus to to,że pod koniec opakowania trzeba ją rozciąć by wydobyć resztkę do końca. Po zastosowaniu włosy są bardzo fajne w dotyku, śliskie, błyszczące. Zapach utrzymuje się ok. 6h na włosach, później go nie czuję, ale bardzo możliwe,że jest wciąż wyczuwalna dla otoczenia. Nie zauważyłam,żeby znacząco wpływała na wypłukiwanie się farby do włosów, ale ja akurat mam ciemne naturalne i farbuję na ciemny odcień, więc odrosty nie są tak mocno widoczne. Ułatwia rozczesywanie włosów. Zdecydowanie jest to udany duet w mojej łazience, aczkolwiek przyznam szczerze,że kolejnego zestawu nie kupię, ponieważ uwielbiam tę serię fioletową klik, ponieważ po niej włosy mam mega błyszczące, a to najbardziej lubię w produktach do włosów. Po tych produktach błysk jest, ale ciut mniejszy;)

Używałyście tych produktów? A może macie innych ulubieńców z Balea?

Pozdrawiam,

piątek, 4 października 2013

#89 Październikowa gazetka drogerii DM

Witajcie,
wiem,że dzisiaj już 4 październik i trochu "przyspałam" z tym postem, ale mimo wszystko postanowiłam zamieścić nową październikową ofertę sieci drogeryjnej DM. Z racji tego,że w najbliższym czasie zamierzam wybrać się na Słowację tym bardziej przyjrzałam się co nowego możemy tam znaleźć w tym miesiącu. 














Na co zwróciłam uwagę:
- Biopha, Make-up removal lotion - mam ten lotion, bardzo fajnie się u mnie sprawdza, niedługo recenzja na moim Blogu,
- Alverde, kremowo-olejkowy żel z amarantusem, ciekawa jestem jaki ma skład i zapach,
- Balea, peelingowy żel do mycia twarzy,
- Balea, Softa Clear, płatki na nos do oczyszczania porów.

Oczywiście jak wpadam do tej drogerii to nigdy nie pamiętam po co przyszłam i przelatuję niczym burza przez półki i dosłownie wszystko muszę wziąć do rąk, poniuchać, rzucić okiem na skład etc. Na prawdę muszę wyglądać jak nawiedzona;)

Wypatrzyłyście coś ciekawego w tej ulotce? A może macie swoich ulubieńców z DM? Chętnie przeczytam Wasze opinie.

Pozdrawiam,





wtorek, 1 października 2013

#88 Aksamitna maseczka odbudowująca z ekstraktem z jesionu od Yves Rocher

Witajcie,
w tym roku zużywam wyjątkowo spore ilości kosmetyków marki Yves Rocher. A wszystko to za sprawą zapisania się do newslettera tej firmy i otrzymywania średnio co tydzień atrakcyjnych ofert rabatowych. We wrześniu skusiłam się na ciekawą ofertę w której jeden z najdroższych produktów mogłam wybrać jako gratis. Postawiłam na perfumy Yria. Jedynym warunkiem był koszyk zakupów na minimum 99 zł. Nie trudno było to zrealizować. W ten sposób zostałam posiadaczką całkiem sporej ilości nowych produktów - w tym Aksamitnej maseczki odbudowującej z ekstraktem z jesionu z serii Nutritive Vegetal. Do tej pory nie miałam nic z tej serii, ale w związku z tym,że jest to gama produktów do cery suchej, której jestem posiadaczką kupiłam również żel do mycia twarzy NV. Na razie zużywam mój ulubiony żel micelarny z BeBeauty, więc na recenzję tego produktu musicie jeszcze poczekać. Tymczasem mogę już co nieco powiedzieć na temat maseczki.
Informacje ze strony producenta:
Aksamitna maseczka wzbogacona o koncentrat z Jesionu, pobudzający produkcję lipidów. Dzięki niemu Twoja skóra będzie intensywnie i trwale odżywiona. Produkt likwiduje uczucie ściągania i natychmiast przywraca skórze komfort.

Naukowcy Yves Rocher odkryli i opatentowali składnik, który pobudza naturalne mechanizmy odżywcze skóry – Koncentrat z jesionu. Marka Yves Rocher i jej partnerzy stworzyli przejrzysta i zrównoważoną sieć produkcji , gdzie produkcja odbywa się zgodnie ze starymi sposobami, szanującymi środowisko, gwarantującymi wysoką jakość pozyskanego składnika roślinnego.

Dodatkowy składnik aktywny: Olejek makadamia o właściwościach odżywczych.

Stosowanie
2 razy w tygodniu, nałożyć jednolita warstwę na twarz, omijając okolice oczu. Zostawić na 5 minut.Nadmiar usunąć chusteczką, nie spłukiwać.

Cena regularna: 39 zł/75 ml
ja kupiłam w cenie promocyjnej za 26,90 zł
W składzie znajdziemy glicerynę, masło shea, olej makadamia, hydrolat oczarowy oraz gdzieś na szarym końcu tytułowy ekstrakt z jesionu.
Moja opinia:
Maseczkę otrzymujemy w klasycznej pomarańczowej tubce zamykanej na klik. Według informacji zaczerpniętej ze strony producenta maseczka ma konsystencje musową, natomiast według mnie mus ma bardziej lekką formułę w porównaniu do niej. Maseczka bardzo dobrze rozprowadza się twarzy i przyjemnie pachnie. Podoba mi się to,że po nałożeniu na twarz skóra się nie lepi, nie ściąga, nic nie "twardnieje", a usunięcie z twarzy trwa kilka chwil - wystarczy przetrzeć dwoma wacikami i gotowe. 
Nie wiem czy tak na mnie działa sugestia producenta czy sam produkt, ale rzeczywiście zaraz po nałożeniu jej czuję mocne nawilżenie twarzy oraz przyjemny (zaznaczam przyjemny, nie taki jak w produktach antycellulitowych lub wyszczuplających) chłód. Maseczkę trzymam zazwyczaj dłużej niż 5 minut, ale fajnie,że wg ulotki możemy ją trzymać tak krótko i z efektami. Do tej pory najczęściej spotykałam się z maseczkami, które należy trzymać na twarzy około 15-20 minut, jedynym wyjątkiem jest maseczka z owocem granatu z Yves Rocher recenzja tutaj, dla której wystarczą 3 minutki :-) Staram się używać tej maseczki w miarę regularnie, aby dobrze ocenić jej efekty. I rzeczywiście. Częste stosowanie tej maseczki (ok.2-3 razy w tygodniu) odwdzięczyło mi się gładziutką skórą, rześką, nawilżoną, ze zmniejszonymi porami, miejsca podrażnione zostały przyjemnie ukojone. Bardzo spodobało mi się działanie tej maseczki, więc myślę,że zagości w mojej kosmetyczce na stałe. Oczywiście jak to w przypadku produktów z Yves Rocher będę czekać na promocję, gdyż cena regularna trochę odstrasza. Polecam!

Miałyście tę maseczkę? A może znacie jakąś inną dobrze nawilżającą maseczkę?

Pozdrawiam,


poniedziałek, 30 września 2013

#87 Recenzja odżywki do włosów z efektem push up - Marc Anthony, Instantly Thick

Witajcie,
w lipcu pisałam wam o okazji cenowej produktów do włosów Marc Anthony w Tesco - post #63 klik. Od tamtej pory minęło sporo czasu i najwyższa pora podzielić się wrażeniami. Jest to odżywka do włosów Marc Anthony True Professional, Instantly Thick Odżywka zwiększająca objętość włosów
Marc Anthony to kanadyjska marka należąca do stylisty włosów gwiazd Marca Anthonego. 

Informacja o produkcie:
Odżywia i dodaje objętości, nie obciążając włosów.
Polecany przez mistrza świata w stylizacji włosów Marca Anthonego. Zawiera odbudowującą strukturę włosów fitokeratynę. Fitokeratyna wiąże się z włosami, wzmacniając je i pogrubiając. Nawilża i nabłyszcza nie obciążając włosów. Bez alkoholu, nie testowane na zwierzętach.

Cena regularna: ok. 35 zł/380 ml
(ja kupiłam za 8 zł w Tesco, 07.2013)

Skład całkiem przyzwoity. Z ciekawszych substancji znajdziemy tutaj olej sojowy, masło shea, olej słonecznikowy, ekstrakt z aloesu, pantenol. 

Moja opinia:
Odżywka znajduje się w całkiem sporej butelce o pojemności 380 ml. Opakowanie całkiem zwyczajne, graficznie nie przypadł mi do gustu - no ale może zawartość ciekawsza? I rzeczywiście...zaraz po zastosowaniu i wysuszeniu włosów - suszarka lub suszenie "swobodne" :-) zauważyłam,że moje włosy są wyraźnie podniesione u nasady, lekkie, mięciutkie, gładkie. Dosłownie - miodzio! Niestety, efekt nie utrzymuje się dłużej i na drugi dzień włosy są już całkiem zwyczajne. Plusem odżywki jest to,że nie obciążyła moich włosów i nie przetłuściła. Włosy dobrze się rozczesują i nie kołtunią. Nie zauważyłam,żeby wpłynęła jakoś oszałamiająco na kondycje moich włosów. A szkoda. Uważam,że odżywka, której cena regularna sięga nawet 35 zł powinna nie tylko robić fajny "look" po umyciu, ale także odżywiać nasze włosy na dłużej. W końcu do zwiększenia objętości włosów mamy różnego typu pianki do stylizacji, pudry etc. a odżywka powinna przede wszystkim odżywiać nasze włosy. Dobra stylizacja włosów, chociażby przy użyciu pianki do włosów da 100% lepsze efekty niż ta odżywka do włosów. Jeśli traficie na nią w podobnej cenie do mojej możecie spróbować - może akurat Wam podpasuje - w składzie mamy parę przyjemnych substancji, które mogą pozytywnie wpłynąć na Wasze włosy. W cenie regularnej - nie polecam. Ja osobiście więcej się na nią nie skuszę.

Miałyście tę odżywkę? A może jakiś inny produkt Marc Anthony?

Pozdrawiam,