piątek, 16 grudnia 2016

#95 SYLVECO peeling enzymatyczny do twarzy

Witajcie,
dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje nowe odkrycie w mojej kosmetyczce. Jest to produkt, który otrzymałam wraz z grudniowym pudełkiem Joybox. Przez dłuższy czas nie zamawiałam już pudełek subskrybcyjnych, ale w Joybox spodobała mi się ta idea,że już przed zakupem widzę co dostanę w danym pudełku. Dzięki temu już wcześniej jestem w stanie ocenić ile produktów rzeczywiście mi się sprzyda, a które polecą w kąt "na kiedyś" lub będę zmuszona komuś oddać. Jedyny minus to to,że zazwyczaj te pudełka bardzo szybko się rozchodzą, więc trzeba wręcz "polować" na nie o danej godzinie. 
Szczerze powiedziawszy widząc po raz pierwszy ten produkt w pudełku nie pokładałam w nim wielkich nadziei. W zasadzie miał polecieć "w kąt", ponieważ dotychczasowe peelingi enzymatyczne, które miałam praktycznie nic nie robiły, a peelingi mechaniczne są za mocne dla mojej suchej skóry. Pomimo tego już pierwszego wieczoru po otrzymaniu pudełka wpadł mi w ręce podczas wieczornej kąpieli. I bingo....ale po kolei.


Jakie informacje znajdziemy na stronie producenta Sylveco?
Jest to preparat złuszczający działający w oparciu o proces proteolizy martwych komórek naskórka. Wyjątkowa formuła, bogata w silnie odżywcze i nawilżające oleje oraz masła, pozwala zachować 100% aktywność enzymów bromelainy i papainy. Peeling delikatnie, ale skutecznie rozpuszcza martwe, zrogowaciałe komórki, wygładza i poprawia strukturę skóry, ujednolica koloryt cery. Dzięki tylko powierzchownemu działaniu nie podrażnia, może być stosowany w przypadku nadwrażliwości i rozszerzonych naczynek, u osób które nie tolerują zabiegów mechanicznych i/lub eksfoliacji kwasami. 

INCI: 
Prunus Amygdalus Dulcis Oil (Olejek migdałowy), Elaeis Guineensis Oil (Olej palmowy), Theobroma Cacao Seed Oil, (Olej z ziarna kakaowca), Butyrospermum Parkii Butter (Masło shea), Glyceryl Stearate (emolient), Lauryl Glucoside (emulgator), Papain (enzym otrzymywany z melonowca właściwego), Bromelain (enzym otrzymywany z ananasa), Hydroxystearic Acid (emulgator), Cymbopogon Schoenanthus Oil (Olejek z trawy cytrynowej), Tocopheryl Acetate (pochodna witaminy E), Pelargonium Graveolens Oil (Olejek geraniowy), Citrus Limonum Peel Oil (Olejek ze skórki cytryny), Allantoin (Alantoina), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Geraniol (przeciwutleniacz).

Sposób użycia:
Nanieść niewielką ilość produktu na wilgotną skórę, omijając okolice oczu i masować minimum 3-5 minut. Co jakiś czas zwilżać dłonie wodą i kontynuować masaż. Dokładnie spłukać ciepłą wodą. Stosować 1-2 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb. Uwaga: po nałożeniu może pojawić się lekkie uczucie szczypania, co jest naturalne w przypadku stosowania na skórę enzymów. Przy dużym dyskomforcie należy jednak preparat zmyć szybciej.

Cena: 25,99 zł/75 ml

Moja opinia:
Peeling nietypowo (przynajmniej dla mnie) zamknięty jest w szklanym słoiczku zakręcanym metalową nakrętką.Trochu kojarzy mi się z opakowaniami firmy Organique. Ma konsystencje stałą, która bardzo delikatnie rozpuszcza się pod wpływem ciepła rąk. Zapach jest bardzo mocno wyczuwalny i może niektóre osoby drażnić. Ja bardzo polubiłam ten zapach, ponieważ kojarzy mi się z zapachem Anginki, którą miała moja Ciocia jak byłam mała. Miałam wiele naturalnych kosmetyków i muszę przyznać,że ten ma chyba najprzyjemniejszy zapach dla mnie, chociaż zapewne jest to związane z moimi wspomnieniami. 
Produkt ma wg mnie świetny skład. Zawiera bardzo dużo olejków, a substancjami czynnymi, które mnie zaciekawiły to papaina i bromelaina. Są to enzymy uzyskiwane z owoców (papaina z mango, a bromelaina z ananasów). Papaina jest substancją podobną do ludzkiej pepsyny, uczestniczy w rozkładzie białek oraz rozkłada również  strukturę białkową ściany i błony komórkowej bakterii i grzybów. Bromelaina również ma działanie ścinające i rozkładające białka oraz ma silne działanie przeciwzapalne. 
Peeling nakładam  na umytą, niewytartą jeszcze z wody twarz. Staram się jak najdłużej masować. W trakcie tego masażu dokładam jeszcze produkt na palce i masuje dalej. Nie czułam żadnego szczypania o którym wspomina producent. Po peelingu obowiązkowo nakładam maseczkę. 


A jakie efekty otrzymałam? Jestem pod ogromny wrażeniem tego peelingu, po zmyciu i osuszeniu buzi moja twarz wręcz promienieje! Jest bardzo gładka, miękka w dotyku i co najważniejsze cera"uspokojona". Mam akurat świeże blizny po paru zmianach trądzikowych, które nie chciały przez dłuższy czas znikać. Odkąd zaczęłam stosować ten peeling są wyraźniej mniej zaczerwienione i widać,że jest po prostu LEPIEJ!Używam go co 2,3 dni i za każdym razem uzyskuje ten sam efekt. Mam nadzieję,że moja skóra się do niego nie przyzwyczai i będzie tak działać dalej :) 

Znacie ten produkt?A może polecicie jakieś inne peelingi enzymatyczne?

Pozdrawiam,

wtorek, 13 grudnia 2016

Wielki powrót!!!!

Czy ktokolwiek wierzył w mój powrót na blogowy światek?:D Tak, właśnie postanowiłam WRÓCIĆ! mądrzejsza (?!) o kolejne 3 lata... i o kolejnego przekochanego synka:) wciąż zamiłowana do kosmetyków i nie tylko. Mam nadzieję wrócić z podwójną siłą i energią,jeśli oczywiście nieprzespane noce pozwolą mi logicznie myśleć w dzień ;) tymczasem zapraszam do obserwowania mojego Instagrama i mojego małego świata:) tutaj jestem

wtorek, 5 listopada 2013

#93 Szampon z mocznikiem BALEA MED 5% UREA 2 in 1

Witajcie,
u mnie znów jakieś nowe myjadło do włosów;) spotkałyście się z szamponem do włosów z mocznikiem?ja pierwszy raz zobaczyłam takie cudeńko w drogerii DM. Dotychczas spotkałam się z tym składnikiem w kremach do stóp i w moim najukochańszym kremie do rąk z Balea recenja klik. Szampon kupiłam z ciekawości w jaki sposób mocznik wpłynie na moje włosy. Przetestowałam...i już wiem:)
Oto on - szampon i płyn do mycia ciała BALEA MED z mocznikiem.
Niestety nie znam niemieckiego, ani słowackiego (w tym języku jest naklejka z informacją o produkcie), więc nie wiem dokładnie co obiecuje producent. Takich informacji również nie mogłam znaleźć we wszechwiedzącym internecie. Udało mi się jednak znaleźć odpowiednik z Eucerina, który również zawiera 5% mocznik w składzie. Wprawdzie składy się między sobą różnią, to jednak początek jest ten sam, jak i również stężenie samego mocznika.  W przypadku produktu marki Eucerin szampon zalecany jest do suchej, swędzącej j i podrażnionej skóry głowy. Kosztuje ok.35 zł/ 200 ml. Nasz DM-owski "odpowiednik" kosztuje 2,09 /300 ml. 
Jak już wspominałam w składzie znajdziemy 5% mocznika, glicerynę, panthenol oraz alantoinę. Te dwa ostatnie mają działanie nie tylko nawilżające, ale również działają przeciwzapalnie, łagodzą podrażnienia, wspomagają proces regeneracji i odbudowy naskórka, a także stymulują proces gojenia się ran.

Moja opinia:
Jest to produkt typu 2 w 1, czyli producent zapewnia,że szampon jest na tyle delikatny,że można go również używać do mycia całego ciała. Ja oceniam go jedynie z perspektywy szamponu do włosów, ponieważ jestem zwolennikiem zapachowych żeli pod prysznic, a ten produkt ma bardzo delikatną nutkę zapachową.
Szampon bardzo miło mnie zaskoczył. Pomimo tego,że ma w składzie SLeS jest bardzo łagodny. Bardzo dobrze się pieni, wystarczy nieduża kropla by umyć średniej długości włosy. Jest przez to bardzo wydajny. Włosy po umyciu są miękkie w dotyku i standardowo utrzymują świeżość 2 dni (dłużej nie próbowałam), ale też nie zauważyłam jakieś przyspieszone przetłuszczanie ich. Nie wiem jaki ma wpływ na rozczesanie włosów, gdyż zawsze używam odżywki, jednak nie zauważyłam,żeby włosy przed nałożeniem odżywki były zbyt mocno skołtunione. Trudno mi się wypowiadać na temat łągodzenia podrażnionej i swędzącej skóry, gdyż nic takiego nie miało miejsca na mojej głowie przed użyciem tego szampon, jednak nie spowodował łupieżu, ani też nie wywołał żadnego swędzenia,więc myślę,że szampon mógłby dobrze wpłynąć na skórę z problemami. Moja opinia może nie do końca usatysfakcjonować osobę, która ma problem ze skórą głowy i chciałaby poznać działanie tego szamponu na takiej właśnie skórze. W związku z tym wstrzymam się z poleceniem go osobom,które potrzebują szamponów leczniczych, ponieważ nie mam 100% pewności czy pomoże i czy przypadkiem nie zaszkodzi. Z mojej strony mogę polecić go osobom, które potrzebują po prostu umyć głowę lub mają okresowe i krótkotrwałe podrażnienie.

Polecam!

Stosowałyście szampon z mocznikiem? Jak wrażenia?

Pozdrawiam,

sobota, 2 listopada 2013

#92 Widzę denko;) czyli moje kosmetyczne zużycia wrzesień - październik

Witajcie,
kolejny miesiąc już za nami, nadszedł zimny i ponury listopad. Czas na moje dwumiesięczne denko, czyli moje zużycia kosmetyczne z miesiąca wrzesień i październik. Nawet nie wiecie jaki to szczęśliwy moment jak taką torbę wypchaną po brzegi można w końcu wyrzucić do kosza;)

Zaczynamy...

1.  Luksja, Płyn do kąpieli o zapachu wafla z karmelem
Jestem straszną zapacholiczką, uwielbiam piękne zapachy oraz wszelkie myjadełka pachnące słodkościami.  Nic dziwnego,że nie mogłam przejść obojętnie koło tego płynu do kąpieli. Pierwszy 'niuch' z opakowania i nie zastanawiałam się ani chwili dłużej - musiał wpaść do mojego koszyka.  Co mogę o nim powiedzieć po skończeniu opakowania? Niestety, ale zapach to jedyny plus tego produktu, który wyczuwalny jest tylko podczas wąchania bezpośrednio z butelki i może przez mikrosekundę podczas wlewania go do wanny. Później czar pryska i zupełnie nie czuję jego zapachu. Dobrze się pieni, niewiele kosztuje (ok.12 zł/1000ml) i to by było na tyle. Po jego skończeniu zaczęłam używać olejków do kąpieli m.in. tych które zdenkowałam z nr 9 i 10. 
2. Balea Young, Sweet Wonderland, Żel do mycia ciała o zapachu czekolady
Słodziutkie myjadełko o zapachu gorzkiej czekolady. Zapach bardzo przyjemny, który towarzyszy nam podczas kąpieli. Jednakże po spłukaniu nie czuć go zupełnie na skórze - a szkoda. Denerwowała mnie jego zbyt rzadka konsystencja przelewająca się między palcami, przez co zużyłam go dosyć szybko. 


3. Yves Rocher, Cure Solutions Anti-fatigue
Rewelacyjny krem! Czekam na jakąś fajną promocję w YR, aby znów go sobie zamówić. Nie będę się tu więcej rozpisywać - kto ciekawy to zapraszam na moją recenzję klik
4. Yves Rocher, Hydra Vegetal Creme Riche
Bardzo przyjemny krem, na początku byłam z niego bardzo zadowolona czego dowodem jest bardzo pozytywna recenzja klik, niestety pod koniec opakowania zorientowałam się,że prawdopodobnie wywołuje u mnie wypryski. Sądzę,że winowajcą jest GLICERYNA wysoko w składzie, aczkolwiek 100% pewności nie mam. Mimo to polecam, ponieważ nie każda skóra reaguje tak samo, a sam krem dobrze nawilżał.
5. Clarena, Repair Vit U Cream
Osobiście nie przypadł mi do gustu, po więcej odsyłam do recenzji klik


6. Avon, Planet Spa, Maseczka Japanese sake and rice
Maseczka typu peel-off. Bardzo wydajna, wystarczy ła niewielka ilość,żeby pokryć całą twarz. Zaraz po użyciu sprawiała,że skóra była miękka w dotyku, wygładzona i jaśniejsza. Niestety, efekt nie utrzymywał zbyt długo. Nie nawilża, ale akurat tego producent nie obiecuje, więc się nie czepiam. Mimo wszystko za cenę ok.10 zł warto spróbować.
7. Dermedic, Hydrain Hialuro Peeling enzymatyczny
Do tego produktu mam mieszane uczucia. Może coś tam robił, może rzeczywiście coś tam złuszczał - niestety ja tego efektu nie zauważałam i najczęściej używałam go tylko po to by nie zalegał w szafce. A szkoda. Widocznie moja skóra potrzebuje czegoś mocniejszego;)
8. Alterra, Krem do rąk z granatem i aloesem
Krem z bardzo fajnym składem z certyfikatem BDIH - kto jeszcze nie słyszał o certyfikatach dla naturalnych kosmetyków odsyłam do mojego posta na ten temat tutaj klik
A wracając do kremu - na początku bardzo mnie denerwował jego zapach. Zazwyczaj produkty naturalne nie pachną tak jak inne kosmetyki do których jesteśmy przyzwyczajeni. Dobrze pielęgnował moje dłonie...a z czasem nawet polubiłam jego zapach. 


9. Alverde, Olejek do ciała z paczulą i czarną porzeczką
Fajny skład, niestety zapach nie 'mój'. Podobno wycofany i rzeczywiście go już ostatnio w DM nie widziałam. Na to miejsce kupiłam sobie kolejne dwa o nowych zapachach - kokos i bodajże dzika róża - oba w fazie testów;) a do recenzji zdenkowanego odsyłam tutaj klik
10. Alterra, Olejek do masażu migdały i papaya
Mój ulubieniec wśród olejków i chyba pierwszy z którym rozpoczęłam moją olejową przygodę. Zużyłam już n-te opakowanie. Kocham <3na pewno kupię ponownie .


11. Shauma, Krem i olejek do włosów łamliwych i rozdwajających się
Nawet nie wiecie  jak długo zużywałam ten szampon...no nie skłamie,jeśli powiem,że chyba z rok. Jest on jeszcze w ogóle w drogeriach? Szampon zakupiłam dla olejku arganowego, który gdzieś tam w składzie sobie jest ;) - dokładnie na 7 miejscu. Z racji tego,że sam skład jest dosyć długi, to można powiedzieć,że olejek jest całkiem wysoko. Niestety, ale szampon niesamowicie mi przetłuszczał włosy, więc używałam go tylko wtedy, gdy wiedziałam,że na drugi dzień ponownie będę je myć. Oczywiście efekt nieświeżych włosów nie był widoczny zaraz po umyciu, tylko nasilał się z czasem, więc na drugi dzień mycie włosów było obowiązkowe.
12. Garnier, Odżywka olejek z awokado i masło karite
Ubóstwiam tę odżywkę. Mam już również n-te opakowanie. Jest bardzo znana w blogosferze, jeżeli jednak jeszcze jej nie znasz zapraszam na recenzje tutaj klik
13. Artego, Odżywka Easy care daily 
Miniatura odżywki do włosów, którą znalazłam w Shinybox. 25 ml próbka wystarczyła mi na dwa użycia - szału nie zrobiła, aczkolwiek ułatwiła rozczesanie włosów i nadała im ładny połysk. Nie skusiła na pełnowymiarową wersję.


14. Bielenda, Nawilżający płyn micelarny do mycia i demakijażu
Pełnowymiarowy produkt znalazłam w Shinybox. Producent zaleca go skórze mieszanej oraz wrażliwej, dlatego obawiałam się jak się sprawdzi na mojej suchej skórze. Na szczęście rzeczywiście nawilżał. Co ciekawe, pierwszy raz spotkałam się z płynem micelarnym, który by się pienił - im więcej pocierałam płatkiem po twarzy tym więcej wytwarzało się takiej 'musowej' pianki - polubiłam to działanie, ponieważ czułam,że rzeczywiście dobrze oczyszcza twarz oraz był lepszy 'poślizg' ;)
15. Yves Rocher, Dezodorant w kulce, Kwiat bawełny z Indii
Przyjemny zapach, średnia ochrona - niestety zawiera aluminium, dlatego więcej po niego nie sięgnę  Aktualnie używam migdałowy dezodorant w kulce Yves Rocher bez aluminium i alkoholu.
16. Essence,Intensywnie nawilżająca maska na twarz 
Przyjemny produkt o orzeźwiającym zapachu ogórka. Maseczka jest w formie papierowej maski z wyciętymi otworami na oczy, nos i usta. 


17. Miss Sporty, Studio Lash 3D Volumythic
Dobry tusz do rzęs w jeszcze lepszej cenie ;) Dokładna recenzja tutaj klik
18. Maybelline, the Colossal Volum' Express
Pogrubia, delikatnie podkręca i wydłuża - lubię, ale raczej nie wrócę do niego - jest tyle tuszy na rynku, których jeszcze nie miałam ;)
19. Bourjois, 1 2 3 Perfect, odcień 52 Vanilla
W czasie używania tego podkładu byłam nim wprost zachwycona! Gdy się skończył, a ja kupiłam Healhy Mix, również Bourjois już wiem,że ten jest przeciętny ;) Dobrze kryje, nie podkreśla suchych skórek, niestety nie zgodzę się z tym,że jest trwały do 16h. Wg mnie nie wytrzymuje dobrze nawet 8h. Natomiast Healthy Mix króluje u mnie przez przyjemny efekt "glow", takiej świeżej, wypoczętej skóry. Lubię taki efekt. Zdenkowany będzie idealny dla kogoś kto lubi efekt matu.

Uf! I to by było na tyle. 

Czy wśród moich zdenkowanych są Wasi ulubieńcy? A może jakieś produkty znienawidzone? Chętnie poczytam Wasze opinie :)

Pozdrawiam,

środa, 16 października 2013

#91 Oczyść twarz naturalnie - Biopha Organic Makeup Removal Lotion

Witajcie,
wiem,że troszku Was ostatnio zaniedbuje, ale ostatnie dni tak szybko lecą mi przez palce,że nawet nie wiem kiedy minęły te dni od mojego ostatniego postu. Ale działo, działo się kosmetycznie - nie powiem...nawet nie wiem kiedy zdążę Wam wszystko nadrobić - przede wszystkim byłam przez ten czas aż dwukrotnie w drogerii DM. Teraz jak mam tę drogerię na wyciągnięcie ręki, wiem,że będę tam bywać regularnie. Poza tym do mojej "denkowej torby" wskoczyły kolejne puste opakowania, które zamierzam Wam pokazać pod koniec miesiąca jako moje dwumiesięczne denko wrześniowo-październikowe. Trochu tego będzie. W kolejce czekają kolejne produkty do zrecenzowania, chcę to robić w miarę regularnie kiedy tylko mam wyrobioną opinię o danym produkcie, aby później po skończeniu opakowania pewne rzeczy mi nie umknęły. Cieszy mnie ogromnie,że pomimo tych dni kiedy nic nowego się nie pojawia na moim blogu wciąż do mnie zaglądacie i komentujecie moje wpisy. To daję mi wiarę,że to co robię ma sens. Dziękuję!
A teraz po moim przydługim wprowadzeniu zapraszam do nowej recenzji. Tym razem "na tapetę" bierzemy lotion do usuwania makijażu, który zakupiłam dawno temu w DM i grzecznie czekał na swoją kolej. Jest to produkt organiczny, francuskiej marki BIOPHA ORGANIC Makeup Removal Lotion. 
Zawsze mniej więcej w tym miejscu zamieszczam opis od producenta. Niestety takowego w języku polskim nie znalazłam (jeśli któraś z Was go znajdzie bardzo chętnie się z nim zapoznam, a linka lub opis wkleje w tym miejscu). Spróbuje jednak co się da opisać tutaj z etykiety, która jest w języku angielskim, ale co najważniejsze zaklejone etykietą w języku słowacki - no cóż....

Jest to certyfikowany produkt naturalny do usuwania makijażu. Nadaje się również do delikatnej skóry wokół oczu. 

Produkty Biopha Organic są:
- wolne od GMO,
- nie zawierają parabenów, phenoexyethanolu, silikonów ani PEG,
- nie zawierają barwników,
- nie są testowane na zwierzętach. 

Produkt ten posiada certyfikat ECOCERT, o którym można przeczytać u mnie na blogu w tym poście klik 

Cena: 3,99 /200 ml (DM)
Co znajdziemy w składzie?
Na samym początku po wodzie mamy sok z aloesu, następnie glicerynę. Znajdziemy tu również wodę morską, a także ekstrakt z hibiskusa.

Moja opinia:
Lotion ma bardzo poręczne opakowanie z pompką  z kolorystyką bardzo miłą dla oka. Po pierwszym użyciu bardzo zdziwił mnie fakt,że lotion wygląda jak woda. Do tej pory byłam przyzwyczajona,że lotiony miały mleczną, lepką konsystencje. Ten produkt jest zupełnie inny. Wylewa się nam na płatek kosmetyczny niczym płyn micelarny. Na początku obawiałam się jak zareaguje moja skóra twarzy na dość wysoko w składzie ekstrakt z aloesa (lubi uczulać) - na szczęście nic podejrzanego się nie wydarzyło. Lotion bardzo dobrze zmywa makijaż, usuwa nawet bardzo ciemną kreskę eyelinera. Na codzień nie używam go jako "rozpuszczalnik" dla mojego makijażu, gdyż przyzwyczaiłam się do używania żelu do mycia twarzy. Chętnie go jednak używam jako produkt, który doczyści buzię z resztek podkładu, który pozostanie po umyciu żelem. Po przetarciu twarzy skóra jest wyraźnie odświeżona, ale nie wysuszona. Nie pozostawia lepkiego filmu na skórze. Lotion ma bardzo delikatny zapach, ale wyraźnie można wyczuć zapach aloesu. Na szczęście nie jest to zbyt nachalny zapach. Podoba mi się,że lotion jest naturalny i posiada nie tylko ładny napis o tym, ale również certyfikat. Z pewnością pomyślę nad tym, aby zmienić moje przyzwyczajenia i zamiast płynów micelarnych zacząć używać ten oto lotion. Jedyny wyraźny minus tego produktu to jego dostępność - niestety, ale nie znalazłam go w żadnym sklepie stacjonarnym ani internetowym na terenie Polski. Dajcie znać, jeśli gdzieś jest dostępny u nas. 

Znacie produkty Biopha? Co używacie do zmywania makijażu?

Pozdrawiam,


wtorek, 8 października 2013

#90 Kokosowy zawrót głowy z firmą Balea do włosów farbowanych

Witajcie,
dzisiejszy post poświęcony będzie mojemu nowemu duetowi w łazience z firmy BALEA. Moimi zdecydowanymi ulubieńcami jest szampon i odżywka Balea Figa i ekstrakt z pereł, które mam już po raz trzeci - recenzja klik. W międzyczasie zdecydowałam się zacząć stosować kokosowy duet, czyli Balea Szampon i odżywka do włosów farbowanych z kokosem i kwiatem tiare.

Obietnice producenta:

Delikatny szampon do włosów farbowanych i przyciemnianych intensywnie chroni kolor, nadaje włosom blask, sprawia, że włosy są miękkie aż po same końce.
Włosy nie blakną, nie matowieją, kolor jest zachowany dzięki formule z aktywnymi filtrami UV , ekstraktem z kokosa i polinezyjskich kwiatów tiara. Natomiast kompleks odbudowujący z witaminą B3 i prowitaminą B5 sprawia ,że włosy są gładkie. Przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry głowy dla wszystkich rodzajów włosów.
Utrzymuje prawidłowe PH skóry


Szampon cena: 1,29€/300 ml
Odżywka cena: 1,19€/300 ml


Moja opinia:
Szampon jak i odżywkę stosowałam zarówno razem jak i osobno. Oba produkty mają piękny kokosowy zapach z wyraźną nutką wanilii (zapewne tak pachnie kwiat tiare). Szampon dobrze się pieni, oczyszcza włosy i skórę głowy. Lubi plątać włosy, dlatego po umyciu głowy konieczna jest odżywka. Odżywka ma bardzo gęstą konsystencje, która nie spływa z włosów. Jedyny tego minus to to,że pod koniec opakowania trzeba ją rozciąć by wydobyć resztkę do końca. Po zastosowaniu włosy są bardzo fajne w dotyku, śliskie, błyszczące. Zapach utrzymuje się ok. 6h na włosach, później go nie czuję, ale bardzo możliwe,że jest wciąż wyczuwalna dla otoczenia. Nie zauważyłam,żeby znacząco wpływała na wypłukiwanie się farby do włosów, ale ja akurat mam ciemne naturalne i farbuję na ciemny odcień, więc odrosty nie są tak mocno widoczne. Ułatwia rozczesywanie włosów. Zdecydowanie jest to udany duet w mojej łazience, aczkolwiek przyznam szczerze,że kolejnego zestawu nie kupię, ponieważ uwielbiam tę serię fioletową klik, ponieważ po niej włosy mam mega błyszczące, a to najbardziej lubię w produktach do włosów. Po tych produktach błysk jest, ale ciut mniejszy;)

Używałyście tych produktów? A może macie innych ulubieńców z Balea?

Pozdrawiam,

piątek, 4 października 2013

#89 Październikowa gazetka drogerii DM

Witajcie,
wiem,że dzisiaj już 4 październik i trochu "przyspałam" z tym postem, ale mimo wszystko postanowiłam zamieścić nową październikową ofertę sieci drogeryjnej DM. Z racji tego,że w najbliższym czasie zamierzam wybrać się na Słowację tym bardziej przyjrzałam się co nowego możemy tam znaleźć w tym miesiącu. 














Na co zwróciłam uwagę:
- Biopha, Make-up removal lotion - mam ten lotion, bardzo fajnie się u mnie sprawdza, niedługo recenzja na moim Blogu,
- Alverde, kremowo-olejkowy żel z amarantusem, ciekawa jestem jaki ma skład i zapach,
- Balea, peelingowy żel do mycia twarzy,
- Balea, Softa Clear, płatki na nos do oczyszczania porów.

Oczywiście jak wpadam do tej drogerii to nigdy nie pamiętam po co przyszłam i przelatuję niczym burza przez półki i dosłownie wszystko muszę wziąć do rąk, poniuchać, rzucić okiem na skład etc. Na prawdę muszę wyglądać jak nawiedzona;)

Wypatrzyłyście coś ciekawego w tej ulotce? A może macie swoich ulubieńców z DM? Chętnie przeczytam Wasze opinie.

Pozdrawiam,