wtorek, 3 września 2013

#81 Cukierkowe masełko do ciała od Balea Young

Witajcie,
odkąd postanowiłam nabrać systematyczności w pielęgnacji mojej skóry moje łazienkowe zbiory zużywam w zastraszającym tempie. Dawniej balsam do ciała potrafiłam mieć z pół roku, a dzisiaj.... ;) Tym razem w moje łapy wpadło masełko do ciała Balea Young Zuckerschnute


Niemieckiego nie znam, a na internecie ciężko znaleźć informacje od producenta na temat tego produktu w języku polskim, więc tym razem w mojej recenzji nie znajdzie się taka wzmianka.

Cena: 2,99 /200 ml

Moja opinia:
Masełko znajduje się w plastikowym opakowaniu typowym dla tego typu produktu. Kolorystyka różowo-słodko-żółta niekoniecznie trafiła w moje gusta, rzeczywiście sugeruje,że to produkt raczej dla młodszego pokolenia;) A jak się sprawdził sam produkt?? Jak dla mnie okazał się strzałem w dziesiątkę! Masełko ma bardzo gęstą, treściwą konsystencje. 
Bardzo dobrze współpracuje podczas rozsmarowywania, nie pozostawia białych smug i szybciutko się wchłania. Świetnie nawilża skórę - nawet miejsca najbardziej wymagające.
Masełko dzięki swojej gęstej konsystencji jest bardzo wydajne.


Zapach? To prawdziwy słodki cukierek połączony z watą cukrową i lukrowanym ciastkiem na środku;) A tak serio...bardzo, ale to bardzo słodki.Niekoniecznie trafił w 100% w moje gusta, ale i tak wolę taki słodki zapach niż ziołowego potworka.
Skład bardzo przyzwoity. Znajdziemy tutaj masło shea (na drugim miejscu w składzie), utwardzona oliwa z oliwek, olej kokosowy, wosk z otrąb ryżowych, wosk karnauba (naturalny wosk pozyskiwany z liści palmy kopernicji).

Przy najbliższej okazji muszę koniecznie sprawdzić czy są inne wersje zapachowe tego cudeńka - jakby było czekoladowe ahhh....

Miałyście ten produkt? Macie ulubione masełko do ciała?

Pozdrawiam,

Prześlij komentarz