poniedziałek, 30 września 2013

#87 Recenzja odżywki do włosów z efektem push up - Marc Anthony, Instantly Thick

Witajcie,
w lipcu pisałam wam o okazji cenowej produktów do włosów Marc Anthony w Tesco - post #63 klik. Od tamtej pory minęło sporo czasu i najwyższa pora podzielić się wrażeniami. Jest to odżywka do włosów Marc Anthony True Professional, Instantly Thick Odżywka zwiększająca objętość włosów
Marc Anthony to kanadyjska marka należąca do stylisty włosów gwiazd Marca Anthonego. 

Informacja o produkcie:
Odżywia i dodaje objętości, nie obciążając włosów.
Polecany przez mistrza świata w stylizacji włosów Marca Anthonego. Zawiera odbudowującą strukturę włosów fitokeratynę. Fitokeratyna wiąże się z włosami, wzmacniając je i pogrubiając. Nawilża i nabłyszcza nie obciążając włosów. Bez alkoholu, nie testowane na zwierzętach.

Cena regularna: ok. 35 zł/380 ml
(ja kupiłam za 8 zł w Tesco, 07.2013)

Skład całkiem przyzwoity. Z ciekawszych substancji znajdziemy tutaj olej sojowy, masło shea, olej słonecznikowy, ekstrakt z aloesu, pantenol. 

Moja opinia:
Odżywka znajduje się w całkiem sporej butelce o pojemności 380 ml. Opakowanie całkiem zwyczajne, graficznie nie przypadł mi do gustu - no ale może zawartość ciekawsza? I rzeczywiście...zaraz po zastosowaniu i wysuszeniu włosów - suszarka lub suszenie "swobodne" :-) zauważyłam,że moje włosy są wyraźnie podniesione u nasady, lekkie, mięciutkie, gładkie. Dosłownie - miodzio! Niestety, efekt nie utrzymuje się dłużej i na drugi dzień włosy są już całkiem zwyczajne. Plusem odżywki jest to,że nie obciążyła moich włosów i nie przetłuściła. Włosy dobrze się rozczesują i nie kołtunią. Nie zauważyłam,żeby wpłynęła jakoś oszałamiająco na kondycje moich włosów. A szkoda. Uważam,że odżywka, której cena regularna sięga nawet 35 zł powinna nie tylko robić fajny "look" po umyciu, ale także odżywiać nasze włosy na dłużej. W końcu do zwiększenia objętości włosów mamy różnego typu pianki do stylizacji, pudry etc. a odżywka powinna przede wszystkim odżywiać nasze włosy. Dobra stylizacja włosów, chociażby przy użyciu pianki do włosów da 100% lepsze efekty niż ta odżywka do włosów. Jeśli traficie na nią w podobnej cenie do mojej możecie spróbować - może akurat Wam podpasuje - w składzie mamy parę przyjemnych substancji, które mogą pozytywnie wpłynąć na Wasze włosy. W cenie regularnej - nie polecam. Ja osobiście więcej się na nią nie skuszę.

Miałyście tę odżywkę? A może jakiś inny produkt Marc Anthony?

Pozdrawiam,

niedziela, 29 września 2013

#86 JUŻ PO ... czyli moja nowa twarz po miesięcznej kuracji z Yves Rocher

Witajcie,
musicie mi wybaczyć, ale dzisiaj znowu będzie o kremie o twarzy. Dokładnie jutro mija miesiąc odkąd rozpoczęłam kurację z kremem Yves Rocher, Cure Solutions Krem rewitalizujący 24h i czas wypowiedzieć się na temat jego skuteczności.




Opis produktu ze strony producenta:
Krem rewitalizujący o 24-godzinnym działaniu polecany jest w szczególności do walki ze zmęczoną, szarą i bladą cerą, kiedy dotychczas stosowane kremy nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Krem stosuje się w postaci miesięcznej kuracji w okresach zwiększonego stresu, w sytuacji zaburzonego rytmu życia, przy zmianach pór roku, kiedy sytuacje te przekładają się również na wygląd skóry. Kosmetyk zapewnia spektakularny efekt w postaci zrewitalizowanej, wygładzonej, promiennej cery, złagodzenia rysów twarzy i poprawy mikrokrążenia w skórze. Aż 93% składników jest pochodzenia naturalnego

Działanie:
· poprawia mikrokrążenie w skórze twarzy
· łagodzi rysy twarzy
· wygładza zmarszczki i rysy
· przywraca skórze naturalny blask

Stosowanie:
Stosuj Krem rewitalizujący 24H jako miesięczną kurację codziennie rano i wieczorem na skórę twarzy i szyi. Przed nałożeniem kremu, oczyść i osusz skórę twarzy i szyi, a następnie pobudź krążenie skóry, trzykrotnie lekko oklepując twarz dłońmi. Rozprowadź kosmetyk na skórze twarzy i szyi. 

Cena: 115 zł/50 ml

Skład: Aqua, Hamamelis Virginiana water, Ethylhexyl Cocoate, Glycerin, Aesculus Hippocastanium extract, Cetyl Alcohol, Elaeis Guineensis oil, Vitis Vinifera seed oli, Hydrogenated Coconut oil, Ranunculus Ficaria extract, Pentylene Glycol, Malva Sylvestris extract, Chamomilla Recutita extract, Betaine, PEG-100 Stearate, Myristyl Myristate, Vitis Vinifera extract, Stearic Acid, Cyclopentasiloxane, Stearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Glyceryl Stearate, Cyclohexasiloxane, Parfum, Taraxacum Officinale, Spirea Ulmaria, Hydrolyzed Lupine protein, Alcohol, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Sorbic Acid, Allantoin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, BHT, Sodium Hydroxide, Tetrasodium EDTA, Hamamelis Virginiana extract

W składzie znajdziemy hydrolat z oczaru wirginijskiego, glicerynę, ekstrakt z kasztanowca zwyczajnego, masło palmowe, olej z nasion winogron, olej kokosowy, ekstrakt z jaskra wiosennego, ekstrakt ze ślazu dzikiego, ekstrakt z rumianku pospolitego, ekstrakt z winorośli właściwej, ekstrakt z oczaru wirginijskiego. Krem ma bardzo bogaty skład pod względem ilości roślinnych ekstraktów i olejków. 



Moja opinia:
Krem ma bardzo oryginalne szklane opakowanie ze ściętym bokiem (? - oczywiście koło nie ma boku ;-). Jedyny jego minus to to,że teraz gdy krem się już kończy muszę wydłubywać go spod "boczków". Słoiczek jest koloru ciemnozielonego, natomiast sam krem barwy białej. Konsystencja gęsta, treściwa o cudownym nienachalnym zapachu - przypomina mi trochę zapach liści. Bardzo dobrze się wchłania pomimo tego,że nakładam go całkiem sporo na twarz i szyję. Rano gdy wykonuję makijaż zazwyczaj odczekuję do jego całkowitego wchłonięcia -  2-3 minuty i mogę nakładać podkład. Stosuję go od miesiąca dwa razy dziennie i zostało mi jeszcze 1/3 opakowania. Pomimo tego,że producent zaleca stosować go przez miesiąc ja go zużyję do końca. A jak efekty? Jestem na prawdę bardzo, ale to bardzo zadowolona z tego kremu. Rzeczywiście zauważyłam zmiany na lepsze na mojej twarzy. Skóra ma jednolity, zdrowy kolor, spłycone zmarszczki, (głównie przez to,że skóra nie jest już wysuszona), stała się mięciutka i delikatna w dotyku. Bałam się,że po dłuższym stosowaniu może mnie zapchać i spowodować wypryski, ale nic takiego się nie stało. Nie zauważyłam złagodzenia rysów twarzy, ale to trudno jest zobaczyć gołym okiem, gdy codziennie się oglądam w lustrze. Krem ma dosyć sporą cenę katalogową - 115zł, natomiast ja go dostałam jako prezent do zakupów. Yves Rocher bardzo często robi akcje promocyjne np. jeden wybrany produkt gratis do zakupów lub cały koszyk -50% w związku z czym nie ma problemu kupić ten krem za o wiele niższą kwotę lub nawet za darmo. Z pewnością skuszę się na niego jeszcze nie raz!

Używałyście ten krem?A może polecacie jakiś inny o podobnym działaniu?



Pozdrawiam,

środa, 25 września 2013

#85 Krem z witamina U? Clarena Repair Vit U Cream

Witajcie,
w dzisiejszym poście przedstawię Wam produkt,który otrzymałam w pudełeczku Glossybox jeszcze w zeszłym roku. Zużywanie kremów do twarzy to nie taka prosta sprawa, w końcu to niewielka powierzchnia ciała;) poza tym staram się po rozpoczęciu jednego kremu nie otwierać żadnego innego dopóki go nie zużyje. W końcu przyszła kolej na CLARENA Repair Vit U Cream, czyli krem z tajemniczą witaminą U? Czy ktoś o niej słyszał?


Informacja ze strony producenta:
Polecany do wrażliwej, alergicznej, zniszczonej cery oraz po zabiegach dermokosmetycznych i po opalaniu. Witamina U i Tiliroside stymulują procesy naprawcze i regenerację skóry. Xeradin™ zapewnia natychmiastowe i długotrwałe nawilżania. Kwasy 3, 6, 7, 9 i masło Shea wzmacniają barierę hydrolipidową, delikatnie natłuszczają i tworzą film ochronny.

A tak wygląda pełnowymiarowy produkt:

Cena
84 zł/50 ml 

Moja opinia:
Nie będę oceniać opakowania, gdyż mój krem znajduję się w opakowaniu testowym w tubce o pojemności 30 ml, natomiast pełnowymiarowy produkt znajduje się w typowym słoiczku z nakrętką. Krem kolory białego, ma bogatą i treściwą konsystencje. Zapach neutralny, słabo wyczuwalny. Krem jest bardzo wydajny co akurat ja odebrałam jako minus, ponieważ nie polubiłam się z nim w 100% i czekałam z utęsknieniem kiedy dobije w nim denko. Przede wszystkim nie podobało mi się,że podczas rozsmarowywania był bardzo tępy pod palcami, a po wsmarowaniu miałam wrażenie,że tworzy "skorupę" na mojej twarzy i ją niepotrzebnie matowi. Może posiadaczki tłustej i mieszanej skóry uznają to za plus, natomiast ja mając suchą skórę lubię delikatny efekt "glow" na twarzy. Po skończeniu opakowania nie zauważyłam wyraźnej zmiany w kondycji mojej skóry, a podczas stosowania nie odczuwałam nawet krótkiego efektu nawilżenia. Głównie przez ten efekt "skorupy" na twarzy. Plusem produktu na pewno jest to,że mnie osobiście nie zapchał, aczkolwiek patrząc na skład, aż się dziwie,że do tego nie doszło.

 W składzie mamy masło shea, glicerynę, parafinę (!!), pantenol, szałwię, olej lniany, oliwa z oliwek, olej makadamia, alantoina, witamina U. 

No właśnie, a czym jest ta tajemnicza witamina U?
Do tej pory tak na prawdę nie wiele wiemy o tej witaminie. Dawniej była produkowana przez francuską firmę Beytout w formie drażetek. W lekach można ją było znaleźć pod postacią bromku lub chlorku. Zalecano dawkować ją w ilości 500mg na dobę. Naturalnie możemy ją spotkać jedynie w soku z kapusty. Bardzo ważne jest,żeby spożywać kapustę z dużą zawartością soku, bo tylko wtedy możemy spożyć zalecaną normę dzienną. W odpowiednich ilościach służy jako lek przeciwwrzodowy podczas kuracji lekami, które mogą wywołać chorobę wrzodową żołądka lub dwunastnicy. Witamina U ponadto ma działanie gojenia owrzodzeń, ran, a także łagodzi nieżyt żołądka. Hamuje również nadmierne wydzielanie soku żołądkowego. W takim razie jedzmy kapustę - na zdrowie! :)

Miałyście ten krem, a może jakiś inny produkt z firmy Clarena?

Pozdrawiam,

piątek, 13 września 2013

#84 Gazetka ROSSMANN 13.09 - 26.09.2013

Witajcie,
czas na nową gazetkę ROSSMANN 
















Co mnie zainteresowało?
- Lirene, żel pod prysznic 7,59 zł 5,59 zł - słyszałam dobre opinie na ich temat, 
- Lirene, płyn micelarny z drobinkami wit.E 14,99 zł 12,99 zł - brzmi ciekawie - miał ktoś?
- Babydream płyn-żel dla dzieci 9,99 zł 8,49 zł - bardzo dobry, delikatny produkt do mycia,czasami podkradam synkowi;) akurat się skończył, więc skorzystam i kupię w promocji,
- TONI&GUY profesjonalny szampon suchy do włosów 39,99 zł 19,99 zł - ciekawa jestem czy dorównuje do Batiste, który jest moim ulubieńcem,
- ECOTOOLS pędzel do pudru 29,99 zł 25,49 zł - musi być mój!

 Zainteresowało Was coś?

Pozdrawiam





wtorek, 10 września 2013

#83 Olejek tamanu lekiem na całe zło?

Witajcie,
czas przedstawić Wam moje najnowsze odkrycie - odkrycie kosmetyczne, jak i lecznicze. Oto i On - Olej tamanu. 




Jak łatwo się domyślić patrząc na opakowanie - kupiłam go w sklepie internetowym Biochemia Urody. Za opakowanie 50 ml zapłacimy 28,50 zł, natomiast sklep posiada również mniejsze opakowanie 15 ml za 10,80 zł. Ja czytając opinie i recenzje na jego temat od razu skusiłam się na większą buteleczkę :) No dobra, a jakie cuda na kiju może zdziałać ten mały cudotwórca? Same spójrzcie...uwaga, dużo tekstu, ale warto dotrwać do końca.

Drzewo tamanu (Calophyllum Inophyllum) - charakterystyczne dla tropikalnych rejonów południowej Azji, Afryki oraz wysp Pacyfiku. Porasta do wysokości 2-3 metrów, zakwita dwa razy do roku w postaci białych kwiatów o intensywnym zapachu. Po przekwitnięciu kwiatów, ich miejsce zajmują owoce, których skórka po dojrzeniu nabiera żółtej barwy. Są to owoce jadalne, w smaku przypominające owoc jabłka.
Pierwsze wzmianki na temat niezwykłych właściwości drzewa tamanu pochodzą z Polinezji. Drzewo to było traktowane przez ludy Polinezji jako święty podarunek od natury, w którym kryli się niewidoczni bogowie. Zgodnie z tradycjami ludowymi poszczególne partie drzewa tamanu (kora, liście, korzenie, owoce, pestki) były wykorzystywane zewnętrznie i wewnętrznie jako naturalne remedium w leczeniu wielu chorób.
Najcenniejszym i najbardziej znanym materiałem otrzymywanym z drzewa tamanu jest olej o niespotykanych właściwościach gojących, przeciwzapalnych, przeciwbólowych, antybakteryjnych, antywirusowych, przeciwgrzybiczych, antybiotycznych, przeciwreumatycznych, antyoksydacyjnych oraz intensywnie regenerujących skórę i redukujących blizny.
Olej tamanu otrzymuje się poprzez wytłaczanie wysuszonych pestek z dojrzałych owoców. Aby otrzymać ok. 5 kg zimnotłoczonego oleju tamanu, potrzeba zużyc aż 100 kg owoców tamanu, co jest jednym z czynników wpływających na dość wysoką cenę tego oleju.
Olej tamanu to przykład składnika roślinnego, którego niezwykłe właściwości zostały przekazane nie tylko w tradycjach ludowych, ale także potwierdzone wieloma badaniami naukowymi.
Ze względu na działanie przeciwbólowe, przeciwobrzękowe, antybiotyczne oraz przeciwzapalne - odpowiadające właściowościom leków steroidowych, olej tamanu był wykorzystywany tradycyjnie do leczenia reumatyzmu i trądu (zewnętrznie i w postaci domięśniowych zastrzyków). Stosowano go do leczenia otwartych ran, owrzodzeń, odleżyn, gangreny, stanów zapalnych skóry, trudno gojących się ran, łuszczycy, trądziku, egzemy, opryszczki, odmrożeń, bliznowców, popękanej, zniszczonej skóry, ran i blizn pooperacyjnych, oparzeń posłonecznych, środkami chemicznymi lub promieniowaniem X, chorób owłosionej skóry (łupież, łuszczyca, zapalenie mieszków włosowych, łysienie). Matki stosowały olej tamanu do łagodzenia odparzeń popieluszkowych u niemowląt.
Wpływ oleju tamanu na redukcję blizn oraz świeżych rozstępów został przebadany w 2001r. przez firmę BioScience Laboratories. Po 9 tygodniach zastosowania oleju tamanu na blizny (dwa razy na dzień), bez używania żadnych dodatkowych kosmetyków i preparatów, nastąpiła wyraźna poprawa stanu skóry. Blizny stały się mniej widoczne, zmniejszyła się ich szerokość i długość.
Właściwości oleju tamanu wynikają z obecności nietypowych, charakterystycznych tylko dla tego oleju związków chemicznych, które zostały zidentyfikowane dzięki badaniom naukowym. Dwa, główne składniki aktywne oleju to kwas kalofillowy i kallofilloidyna - naturalne flawonoidy o działaniu gojącym, przeciwzapalnym, przeciwbakteryjnym, antybiotycznym i przeciwobrzękowym.
Olej tamanu zaliczany jest do tzw. bio-olejów, czyli olejów o wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) niezbędnych do utrzymania zdrowej i odpowiednio nawilżonej skóry. Kwasy NNKT nie są produkowane przez nasz organizm, dlatego muszą być dostarczane z zewnątrz w pożywieniu lub na skórę w postaci odpowiednich preparatów kosmetycznych. Objawem niedoboru kwasów tłuszczowych jest osłabienie bariery ochronnej skóry, spowolniony proces gojenia, suchość naskórka, dermatozy, łuszczenie, stany zapalne, zwiększona skłonność do zaskórników i wyprysków oraz częste podrażnienie i zaczerwienienie skóry.
Główne nienasycone kwasy tłuszczowe obecne w oleju tamanu to kwas linolowy i oleinowy.
Kwas linolowy odgrywa istotną rolę zarówno w odpowiednim funkcjonowaniu cery suchej, jak i tłustej. W przypadku cery suchej kwas linolowy poprawia barierę lipidową naskórka, chroni przed utratą wody i normalizuje metabolizm skóry (jest on wbudowywany w struktury błony komórkowej oraz wykorzystywany do produkcji prawidłowo zbudowanych ceramidów). Kwas linolowy jest również naturalnym składnikiem łoju. W przypadku osób o cerze trądzikowej i zanieczyszczonej zaobserwowano spadek zawartości kwasu linolowego w składzie łoju, co wpływa na blokowanie porów skóry i w efekcie tworzenie licznych zaskórników i wyprysków. Zastosowanie kwasu linolowego na cerę tłustą i trądzikową powoduje regulację pracy gruczołów łojowych, odblokowanie porów skóry i redukcję zaskórników.
Kwas oleinowy jest jedną z substancji zwiększających penetrację składników aktywnych w głąb skóry. Kwas ten zwiększa płynność bariery lipidowej naskórka, która dzięki temu staje się bardziej przepuszczalna dla składników aktywnych. Obecność kwasu oleinowego w oleju tamanu jest jednym z czynników, dzięki którym olej ten zastosowany zewnętrznie wykazuje tak intensywne i efektywne działanie oraz dodatkowo zmniejsza tłustość oleju, jednocześnie przyśpieszając jego wchłanianie w skórę. Oleje bogate w kwas oleinowy, są zwykle odradzane do stosowania w stanie nierozcieńczonym w przypadku cery skłonnej do wyprysków. Olej tamanu pomimo dużego udziału kwasu oleinowego, z racji obecności wielu innych substancji chemicznych o działaniu antyseptycznym, wykazuje wysoką biozgodność także z cerą tłustą i trądzikową. W razie wątpliwości, w przypadku tego typu cer, olej można stosować w stanie rozcieńczonym.
Olej tamanu zawiera również liczne fitosterole, głównie stigmasterol, będące roślinnym odpowiednikiem steroli występujących w skórze, które podobnie jak NNKT, także wpływają na wzmocnienie bariery lipidowej skóry, hamują ubytek wody, działają regenerująco i przeciwzapalnie. 
» Olej dostępny w ofercie powstał w wyniku wytłaczania na zimno odpowiednio przygotowanych pestek z owoców drzewa tamanu pochodzącego z ekologicznych upraw. Jest to olej całkowicie naturalny, nierafinowany, pozyskany bez użycia rozpuszczalników, ani innych środków chemicznych. Jest to typ oleju dziewiczego, który po wytłoczeniu nie był poddawany żadnym innym procedurom.
» Olej tamanu należy do olejów dość stabilnych, może być przechowywany w temperaturze pokojowej, jednak nie powinien być podgrzewany do wysokich temperatur, gdyż obniża to jego właściwości i stabilność. W celu zagwarantowania trwałości i świeżości, olej tamanu zawiera dodatek stężonej oleożywicy rozmarynowej.
» Oferowany ekologiczny olej tamanu to gęsty olej o intensywnym korzennym zapachu. Pomimo gęstej, tłuszczowej formy, wchłania się dobrze w skórę, dając poczucie nawilżenia, uelastycznienia i odżywienia. Jest to olej bardzo wydajny w użytkowaniu.

Opis zaczerpnięty ze strony Biochemia Urody.

Buteleczka 50 ml jest koloru niebieskiego z otwarciem na pstryczek. Opakowanie 15 ml różni się tym,że jest odkręcane, ale również ma małą "dziurkę" do wyciskania olejku. 


Na dłoni ma postać gęstego, płynnego oleju koloru mocnej żółci. Wg danych producenta olej poniżej 10'C tężeje - ja nie zaobserwowałam jeszcze takich właściwości, ponieważ trzymam w temperaturze pokojowej. Największym minusem tego olejku jest niestety ZAPACH. I nie chodzi tu, że mam wyczulony nos i upodobania do pięknych zapachów, nie wymagam,żeby wszystko pachniało perfumą ;) - ten olejek po prostu śmierdzi...po otwarciu opakowania od razu poczułam zapach przyprawy MAGGI - kojarzycie?no...to dokładnie tak pachnie/śmierdzi ten olejek. Z tego względu miałam opory przed smarowaniem nim całej twarzy, ale co się nie robi dla piękności, co nie? Olejek jest bardzo wydajny, już nie wielka kropelka wystarczy na pokrycie całej twarzy, a w przypadku miejscowych zmian wystarczy kropelka i jeszcze zawsze wsmaruje w coś przy okazji,żeby nie zmarnować.

Po moim krótkim, aczkolwiek intensywnym użytkowaniu mogę powiedzieć,że olejek rzeczywiście bardzo szybko goi wszelkie ranki, otarcia, nawet kilkutygodniowe blizny po trądziku. Jestem nim zachwycona. Jego działanie rzeczywiście mogę przyrównać do jakiejś leczniczej maści/antybiotyku. Zresztą jego działanie porównuje się działania maści sterydowych tylko bez efektów ubocznych - więc to jest na prawdę coś! Ja wciąż testuje olejek i co dzień znajduje dla niego nowe zastosowania - przydaje się nawet jako apteczny ratunek po ukąszeniu komara. Gorąco polecam to małe i taniego cudaczka!

--------------------------------------------------------------

Przy okazji chciałabym Wam zaprezentować co jeszcze aktualnie testuje z Biochemii Urody - poniżej zestaw młodego chemika...




... żartuje...to zestaw do przygotowania Serum antyoksydacyjnego flavo+C15EF. Po skończonej kuracji podzielę się z Wami wrażeniami. Tymczasem zainteresowanych zapraszam do zapoznania się z informacjami na jego temat na stronie Biochemia Urody.

Znacie olejek tamanu? A może używacie? Chętnie przeczytam Wasze opinie na jego temat. 

Pozdrawiam,





niedziela, 8 września 2013

#82 Ekspresowa maseczka przywracająca blask z owocem hiszpańskiego granatu od Yves Rocher

Witajcie,
lubicie maseczki do twarzy?
ja bardzo - niestety często nie mam czasu na dłuższe wylegiwanie się z maseczką, wtedy z pomocą przychodzi do mnie 3 minutowa maseczka przywracająca blask z owocem z granatu z Hiszpanii od Yves Rocher :)


Co obiecuje producent?

Maseczka rewitalizująca z wyciągiem z owocu granatu, o apetycznym, orzeźwiającym zapachu owoców to kosmetyk, dzięki któremu w ciągu 3 minut ożywisz cerę i przywrócisz jej blask. Pachnący, różowy żel łatwo się nakłada i równie łatwo spłukuje.

Cena regularna: 21,90 zł/50 ml
ja kupiłam za grosze w przecenie -50% - zestaw tonizujący - razem z żelem pod prysznic zapłaciłam 9,95  zł :)

W sklepie Yves Rocher możemy kupić jeszcze trzy inne wersje ekspresowych maseczek:
- maseczka nawilżająca z sokiem z winogron,
- maseczka odświeżająca z wyciągiem ze skórki z cytryny,
- odświeżająco-chłodząca maseczka z wyciągiem z żurawiny (nowość - wrzesień 2013).


Moja opinia:
Maseczka ma postać przezroczystego żelu o lekkim różowym zabarwieniu i przyjemnym, delikatnym zapachu. Po nałożeniu na twarz maseczka nie zastyga, lecz mam wrażenie jakbym miała cały czas zwilżoną twarz. Dobrze się spłukuje nawet samą wodą. Maseczka z całą pewnością nie ma silnych właściwości nawilżających, ale tego producent nam nie obiecuje, więc się nie czepiam. Po zmyciu maseczki twarz jest wyraźnie "zrewitalizowana" - pozbawiona blasku i szara odzyskuje ładny koloryt, jest mięciutka w dotyku. Dodatkowo przez zapach daje mi niesamowite uczucie relaksacyjne:) Tubka wydaje się mała, jednak przez swoją  konsystencje maseczka jest bardzo wydajna. Maseczka na pewno nie da długiego i trwałego efektu ożywionej cery, dlatego powinno się ją stosować częściej niż inne maseczki. Producent zaleca używać jej 1-2 razy w tygodniu. Ja uważam,że jest na tyle delikatna,że spokojnie można sobie pozwolić na częstsze użycie tym bardziej,że wystarczy ją nałożyć na zaledwie 3 minuty.


Co mamy w składzie?
Znajdziemy tutaj hydrolat z oczaru wirginijskiego ( działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, ściągające, regenerujące i przyspieszające gojenie się ran - wyprysków), mocznik (działanie nawilżające), gliceryna, alantoina (działanie przeciwzapalne, łagodzące podrażnienia), ekstrakt z owocu granatu.

Maseczka polecam w szczególności osobom młodym, które mają skłonności do wyprysków oraz dla wszystkich tych, którzy nie mają czasu na dłuższe "leżakowanie" z maseczkami na twarzy. Ja używam ją na zmianę z innymi - silnie nawilżającymi ze względu na suchą skórę twarzy. 

Miałyście tą maseczkę? A może polecacie jakąś inną "ekspresową"?

Pozdrawiam,


wtorek, 3 września 2013

#81 Cukierkowe masełko do ciała od Balea Young

Witajcie,
odkąd postanowiłam nabrać systematyczności w pielęgnacji mojej skóry moje łazienkowe zbiory zużywam w zastraszającym tempie. Dawniej balsam do ciała potrafiłam mieć z pół roku, a dzisiaj.... ;) Tym razem w moje łapy wpadło masełko do ciała Balea Young Zuckerschnute


Niemieckiego nie znam, a na internecie ciężko znaleźć informacje od producenta na temat tego produktu w języku polskim, więc tym razem w mojej recenzji nie znajdzie się taka wzmianka.

Cena: 2,99 /200 ml

Moja opinia:
Masełko znajduje się w plastikowym opakowaniu typowym dla tego typu produktu. Kolorystyka różowo-słodko-żółta niekoniecznie trafiła w moje gusta, rzeczywiście sugeruje,że to produkt raczej dla młodszego pokolenia;) A jak się sprawdził sam produkt?? Jak dla mnie okazał się strzałem w dziesiątkę! Masełko ma bardzo gęstą, treściwą konsystencje. 
Bardzo dobrze współpracuje podczas rozsmarowywania, nie pozostawia białych smug i szybciutko się wchłania. Świetnie nawilża skórę - nawet miejsca najbardziej wymagające.
Masełko dzięki swojej gęstej konsystencji jest bardzo wydajne.


Zapach? To prawdziwy słodki cukierek połączony z watą cukrową i lukrowanym ciastkiem na środku;) A tak serio...bardzo, ale to bardzo słodki.Niekoniecznie trafił w 100% w moje gusta, ale i tak wolę taki słodki zapach niż ziołowego potworka.
Skład bardzo przyzwoity. Znajdziemy tutaj masło shea (na drugim miejscu w składzie), utwardzona oliwa z oliwek, olej kokosowy, wosk z otrąb ryżowych, wosk karnauba (naturalny wosk pozyskiwany z liści palmy kopernicji).

Przy najbliższej okazji muszę koniecznie sprawdzić czy są inne wersje zapachowe tego cudeńka - jakby było czekoladowe ahhh....

Miałyście ten produkt? Macie ulubione masełko do ciała?

Pozdrawiam,

poniedziałek, 2 września 2013

#80 Olejek do ciała Alverde z paczulą i czarną porzeczką

Witajcie,
od ponad roku jestem ogromną zwolenniczką olejków
i zupełnie nie rozumiem jak wcześniej mogłam bez nic żyć
obecnie znajduję dla nich zastosowanie praktycznie w każdym momencie mojej pielęgnacji, zarówno ciała jak i włosów
na mojej drodze poznawania różnych olejków solo jak i ich "mieszanek" nie mogło zabraknąć również osławionego od bardzo dawno w blogosferze olejku do ciała firmy Alverde z paczulą i czarną porzeczką


Kupiłam go podczas mojego pierwszego haul-u w DM za 4,19€ /100 ml. 
Olejek przez dłuższy czas przeleżał sobie w kartoniku,
podczas gdy ja namiętnie zużywałam jego "bliźniaka" z rossmannowskiej Alterry (Migdał i papaya), którego traktuje jako mojego ulubieńca nr 1


Co obiecuje producent?
Aromatyczny olejek do ciała o zapachu paczuli i czarnej porzeczki.
Kompozycja cennych olejów roślinnych ze słonecznika, nasion winogron i nasion czarnej porzeczki czyni skórę elastyczną i nawilżą ją intensywnie. Do każdego rodzaju skóry.
Nie zawiera syntetycznych środków konserwujących, barwiących czy zapachowych. 


Moja opinia:
Opakowanie tego olejku jest identyczne do opakowań olejków z Alterry. Zapakowany jest w kartoniku, natomiast sam produkt znajduje się w buteleczce z grubego szkła z pompką. Buteleczka jest odkręcana, więc po zużyciu produktu możemy opakowanie wykorzystać w inny sposób np. na nasze własne kompozycje olejków. Pierwsze na co zwróciłam uwagę po otwarciu opakowania to bardzo intensywny zapach, który bardzo długo utrzymuje się na naszej skórze. Nie jestem specem w określaniu nut zapachowych, ale jest to bardzo niejednoznaczny zapach, nie można powiedzieć,że jest to np. zapach samej czarnej porzeczki. Raczej miks zapachów, ale żaden z nich nie jest dominującym. Przyzwyczajona do migdałowo-cytrusowego zapachu olejku z Alterry ten zupełnie nie przypadł do gustu. Wręcz mogę powiedzieć,że drażnił mój nos i mnie denerwował. Używałam go na różne sposoby: wcierałam we włosy (tu sprawdził się średnio, moje włosy bardziej pokochały Dabur Vatikę i odżywki z olejkiem awokado), wsmarowywałam w ciało (tu o niebo lepiej, ale znów denerwował mnie zapach oraz to,że długo się wchłaniał) i kolejne zastosowanie, które dla niego znalazłam to wlewałam go po prostu do kąpieli - i tu muszę przyznać sprawdził się u mnie najlepiej. Zapach podczas kąpieli nie drażnił mnie tak mocno, a podczas wieczornych gorących kąpieli bardziej relaksował i wyciszał przed snem. A najlepszym jego działaniem było to,że po takiej kąpieli zupełnie nie musiałam stosować balsamów/maseł do ciała. Skóra była nawilżona i mięciutka w dotyku. Muszę przyznać,że wlewałam go dosyć sporo do wanny- myślę,że z 10 "pompek" mogłam dawać. Taka ilość była wyczuwalna przez całą kąpiel i nawet jak używałam podczas kąpieli żelu do mycia,szamponu czy innych produktów z SLS nie niwelowały działania olejku w wodzie.


Co mamy w składzie?
Olej z nasion słonecznika, olej sojowy, olej palmowy, olej z czarnej porzeczki, oliwa z oliwek, olej z migdałów, olej jojoba, olej z nasion winogron.

Niestety, ale z tego co mi wiadomo olejek został wycofany ze sklepów, a na jego miejsce wszedł kokosowy - dajcie znać, jeśli coś "poknociłam"

Miałyście ten produkt?A może polecacie jakiś inny?

Pozdrawiam,

niedziela, 1 września 2013

#79 Nowa gazetka DM - wrzesień 2013

Witajcie,
już wrzesień, powoli dobiegają końca nasze letnie wojaże,
może jednak się jeszcze komuś uda wybrać w strony drogerii DM
nowa wrześniowa oferta już w sieci:)














Pozdrawiam,