piątek, 17 maja 2013

#25 Bawełniany sposób na pachnące pachy z Yves Rocher...

Witajcie,
uwielbiam gorące dni:) niestety jak to zazwyczaj bywa wiosną i latem -  dni robocze są gorące, a na weekend pogoda się psuje:/ zobaczymy co przyniesie nadchodzący weekend. Mam nadzieję,że wyjątkowo będzie cudnie, bo mam sporo planów...
W upalne dni w szczególności musimy zadbać o nasze pachy;) zawsze używałam dezodorantu w sprayu, dopiero niedawno przerzuciłam się na te "kulkowe". Sztyftów nie lubię. Przez ostatnie miesiące używałam Garniera w kulce. Niedawno się skończył i przyszedł czas na deo z ostatniego haul-u z Yves Rocher klik
Jest to deo w kulce Jardins du Monde, Indian Cotton Flower - Bawełna z Indii.


Co obiecuje producent?
Każdego ranka podaruj swojej skórze aksamitną miękkość i cudowny, delikatny  zapach kwiatu Bawełny z Indii. Ten bezalkoholowy dezodorant  gwarantuje Ci działanie  ochronne przez 24 godziny. Mały praktyczny format.  Na skórze, dezodorant wysycha szybko, nie klei się, nie pozostawia białych plam na ubraniach. Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. Ph neutralne dla skóry. Formuła ulega biodegradacji. Opakowanie nadaje się do recyclingu.

A jaki okazał się w praktyce?
Deo dostałam jako gratis do zakupów, więc sama nie wybierałam tego produktu. Jak zobaczyłam go w mojej paczce nie przywiązywałam do niego większej uwagi. 
Opakowanie jest bardzo wygodne, duża kulka aplikuje wystarczającą ilość produktu.
Po otwarciu opakowania czuć piękny, pudrowy zapach, który nie gryzie się z zapachem moich perfum. Konsystencje ma bardzo delikatną, mleczną, ale niestety trochu długo schnie. Na szczęście nie plami. Nie zawiera alkoholu, więc nie ma problemu by użyć go zaraz po depilacji, a nawet mam wrażenie,że przyjemnie łagodzi podrażnienia. Dezodorant świetnie chroni przed poceniem się przez cały dzień, jednak muszę zaznaczyć,że nie mam problemu z potliwością. Dla kogoś bardziej wymagającego może być jednak nieodpowiedni. Deo jest bardzo wydajny, a jego zużycie widać w opakowaniu "pod światło".


Skład: Aqua, Aluminium Chlorohydrate, PPG-15 Stearyl Ether, Hammamelis Virginiana Water, Steareth-2, Gossypium Herbaceum Extract, Steareth-20, Sodium Benzoate, Parfum, Propylene Glycol, Limonene.

W tym deo wprawdzie nie mamy alkoholu, ale niestety na drugim miejscu w składzie mamy Aluminium Chlorohydrate, który pełni rolę "zatykacza" porów. Może powodować to zapalenia i uszkodzenia gruczołów łojowych i potowych czyt. krostki:/ Oprócz tego uważa się,że jest to substancja toksyczna, która może wywoływać wiele poważnych chorób. Niestety wiele dezodorantów  posiada je w składzie. Z tych lepszych substancji warto wymienić hydrolat z oczaru oraz ekstrakt z bawełny.

Cena: 10,90 zł (Yves Rocher)

Z tej samej serii dezodorantów pojawiły się jeszcze inne zapachy:
- Wetiwer z Haiti,
- Kwiat lotosu,
- Zielona cytryna z Meksyku,
- Lawenda z Prowansji,
- Aloes z Meksyku.

Miałyście ten albo inny deo z Yves Rocher?Jak się sprawdził?Znacie może jakiś skuteczny deo z naturalnym składem?

Pozdrawiam,

edit: nigdy nie zwracam uwagę na stan skóry pod pachami, ale dzisiaj z ciekawości zaglądnęłam i zobaczyłam pojedyncze krostki pod każdą z nich:/ przez ostatnie 2 tygodnie zużywam tylko tego YR, więc to z pewnością jego wina - wcześniej czegoś takiego nie miałam, chociaż Garnier też zawiera aluminium, ale na 3 miejscu w składzie...chyba będę musiała go odstawić...szkoda,bo zapach cudny,kojarzy mi się troszku z Nivea.
Prześlij komentarz