sobota, 27 kwietnia 2013

#12 Haul zakupowy, czyli paczka z Yves Rocher

Hej,
wreszcie dotarła do mnie przesyłka z Yves Rocher. Dwa tygodnie temu dostałam newsletter z rewelacyjną ofertą i aż żal było nie skorzystać. A przynajmniej dla takiego zakupoholika jak ja:D


Na całe zakupy można było dostać rabat -50%, darmową dostawę oraz prezenty, które są uzależnione od wysokości zakupów i zmieniają się z każdym pierwszym dniem miesiąca.

Oto moje zakupy:
  1. Woda perfumowana Moment de bonheur 50ml (Cena katalogowa 175zł, akurat była przecena na 87,50,więc zapłaciłam 25% ceny katalogowej - 43,75 zł)
  2. Żel do kąpieli i pod prysznic Kokos z Malezji - cena katalogowa 15,90zł, zapłaciłam 7,95 zł
  3. Olejek pod prysznic z olejkiej arganowym - cena katalogowa 32zł, zapłaciłam 16 zł
  4. Aksamitny krem intensywnie nawilżający 24h - cena katalogowa 39zł, była przecena na 19,90zł, zapłaciłam 9,95 zł
  5. Zestaw tonizujący: żel grejpfrut z florydy oraz 3 minutowa maska owoc granatu - cena katalogowa 30,80zł,akurat była przecena na 19,99zł, zapłaciłam 9,95 zł
  6. Orientalny peeling z glinką marokańską - cena katalogowa 67zł, była przecena na 46,90zł, zapłaciłam 23,45 zł
A to gratisy:
  1. Krem rewitalizujący 24h do twarzy - cena katalogowa 115zł
  2. Zestaw pielęgnacyjny: dezodorant w kulce bawełna z Indii, żel pod prysznic jeżynowy 50ml, mleczko do ciała jeżynowe 50ml
  3. Mleczko nawilżające opóżniające odrastanie włosków - cena katalogowa 49,90zł
  4. Próbka żel modelującego brzuch i pośladki
Łącznie zapłaciłam 111,05 zł
Wartość produktów wg cen katalogowych ok. 525 zł

Takie zakupy to ja lubię:) Teraz zabieram się za testowanie, gdyż większość produktów mam po raz pierwszy. Z całej paczki już wiem,że perfumy Moment de bonheur zostaną moimi ulubieńcem. Znałam ten zapach z niuchania w sklepie, a teraz na okrągło się nimi psikam:)

Co sądzicie o produktach z Yves Rocher?Miałyście coś z kupionych przeze mnie kosmetyków?I co możecie polecić?

Pozdrawiam,

P.S Tło moich dzisiejszych zdjęć sponsorowała literka L jak leżak...oficjalnie sezon ogrodowo-grillowy rozpoczęty:)

piątek, 26 kwietnia 2013

#11 Majówkę czas zacząć + Toni & Guy Glamour

Witajcie,
Wreszcie nadeszła upragniona Majówka:) 9 dni laby, jupiiiijejjjj:) Czas wyjąć letnie ciuchy z zakamarków szafy i ruszać na wycieczkę;)
Chciałabym Wam pokazać spray do włosów, który mam od 2 miesięcy. Wiele razy przechodziłam obok niego w Rossmannie, aż w końcu się skusiłam. To Toni & Guy Nawilżający spray nadający blask. 
Toni & Guy to marka wywodząca się z Wielkiej Brytanii. W 1963 r. w Londynie powstał pierwszy oficjalny salon fryzjerski, a potem w błyskawicznym tempie rozwijały się kolejne w najodleglejszych zakątkach UK i w kolejnych 20 krajach na świecie. Z tego co kojarzę w Polsce kosmetyki Toni & Guy dostępne są każdym Rossmannie.
Wg producenta spray ma nabłyszczeć i wygładzić włosy bez obciążania, utrzymując gładkość przedz dłuższy czas.
Sposób użycia: Należy równomiernie spryskać wysuszone włosy, a następnie je rozczesać. Dla jeszcze większego połysku można spryskać włosy podczas suszenia chłodnym powietrzem.
Przetestowałam go na oba sposoby. Na pewno nabłyszcza włosy, ale nie zauważyłam większej różnicy w uzyskanym efekcie. Za pierwszym razem stanowczo przesadziłam z jego ilością i niestety, ale przetłuścił mi włosy. Wyglądały jakby od tygodnia nie widziały wody :/ Kolejny raz psikałam już maksymalnie 3-4 razy i to jest optymalna ilość. Obecnie używam go od czasu do czasu, ponieważ wystarczający efekt nabłyszczenia daje mi szampon L'oreal klik, a przynajmniej nie przetłuszcza mi włosów. Na pewno nie wysusza włosów, ale oszałamiającego nawilżenia też nie zauważyłam.
Głównymi składnikami działającymi to :
Cyklopentasiloksan, tworzy warstwę okluzyjną, czyli pośrednio działa nawilżająco,
 C12-15 Akryl Benzoate, ma działanie nawilżające,
Phenyl Trimethicone, bezpieczny silikon łatwo zmywający się nawet delikatnym szamponem (bez SLS czy SLES)

Cena: 39,99 zł (Rossmann)

Macie jakieś ulubione spraye nabłyszczające, które nie obciążają włosów?

Pozdrawiam,

czwartek, 25 kwietnia 2013

#10 Gazetka Rossmann 26.04-09.05

Hej,
Wpadam dzisiaj z krótkim wpisem,ponieważ pojawiła się w sieci nowa oferta sklepu Rossmann :) Nie wiem jak Wy, ale ostatnio jestem uzależniona od tego sklepu  i w zasadzie już do innych drogerii nie wchodzę. A wszystko zaczęło się od słynnego olejku Alterra - recenzja w moich ulubieńcach marca klik. To od niego zaczęłam swoją przygodę z rossmanowskimi markami, bo wcześniej takich produktów unikałam jak ognia. Bardzo niesłusznie, bo okazało się,że wiele jest na poziomie tych "markowych" lub nawet lepsze.
Oferta aktualna od jutra:)
Z racji tego,że w mojej łazienkowej szafce zalega sporo pielęgnacyjnych produktów, a w drodze do mnie jest jeszcze paczka z Yves Rocher postanowiłam na najbliższy czas zrezygnować z zakupów takich kosmetyków, choćby dawali za darmo:P W związku z tym przeglądając tę ofertę skupiłam się głównie na kolorówce. I tak zainteresowało mnie:
- róż do policzków, Bourjois 34,99zł (mam jeden odcień i na prawdę jest rewelacyjny, możliwe,że kupię sobie coś nowego),
- produkty do makijażu ust z Max Factora -25% (rozejrzę się za jakąś nową pomadką),
- płyn micelarny Bourjois + inny produkt z tej marki za 19,99zł - świetny micel, miałam go już nie raz, tym razem nie kupię,bo mam zapas miceli, ale na prawdę polecam!
- krem do rąk Isana z 5% mocznikiem 3,99zł - słyszałam,że świetnie nawilża, w tej cenie pewnie sam wskoczy do koszyka,
- żel pod prysznic Original Source 5,99 zł -dobra cena, świetne zapachy, tym razem nie skorzystam, bo również mam parę żeli w zapasie.
Kusząca jest oferta tuszu do rzęs Maybelline Rocket, obniżka ceny na 21,99zł + dostajemy kredkę do oczu. Mam ten tusz i niestety nie polecam-choćbym nie wiem jak się wymalowała to zawsze odbija mi się na powiekach i to w sumie potrafi się odbić parokrotnie w ciągu dnia (raz wytrę a za jakiś czas znów mam odbite). Dawałam mu już parę razy szansę, ale z takim samym skutkiem.Czy tylko ja trafiłam na jakiś felerny egzemplarz?

Wkrótce planuję wybrać się do słowackiego DM. Podobno mają również świetne, naturalne kosmetyki. Macie jakiś ulubieńców z tej drogerii??Bo ja nie jeszcze nie wiem co warto tam kupić...

Pozdrawiam,

środa, 24 kwietnia 2013

#9 Cudeńka od Victoria's Secret

Witajcie,
miniony weekend minął mi strasznie szybko :/ Na szczęście teraz żyję perspektywą majowego dłuuugiego weekendu - kosztem 3 dni urlopowych mamy aż 9 dni laby -jupiiii:D Bardzo się cieszę, mam tylko nadzieję,że pogoda dopisze i nie zrobi nam kolejnego psikusa. Już jakieś dwa miesiące temu zaplanowałam wyjazd do Poznania w tym czasie, ale ostatecznie dzisiaj anulowałam rezerwację hotelu. Do Poznania mam prawie 600 km i stwierdziłam,że szkoda mi będzie się tłuc tyle kilometrów,bo jak na razie prognoza pogody jest kiepska. Ostatecznie zaplanuję sobie wyjazdy jednodniowe zależnie co się będzie rano działo jak wstanę;)
W niedzielę pierwszy raz odwiedziłam sklep Victoria's Secret w Warszawie. Znajduje się w Galerii Złote Tarasy i jest piękny!! Jeszcze tyle cudenek nie widziałam w jednym miejscu.


Niestety nie znajdziemy tam pełnej oferty firmy, jedynie produkty kosmetyczne (perfumy, mgiełki do ciała,balsamy, masła do ciała,błyszczyki ...), bielizna (tylko majtki) oraz akcesoria (torebki, kosmetyczki, portfele, etui na paszport, okulary, breloczki...). Generalnie mam manię na wszystko co amerykańskie, w końcu produkty zza wielkiej wody nie są tak ogólnie dostępne. Ceny, w szczególności akcesoriów kosmiczne np. okulary ok.500zł, ale jak tam weszłam wiedziałam,że nie mogę wyjść z pustymi rękami. Skusiłam się na kosmetyki do pielęgnacji ciała VS Fantasies. Każdy produkt był w cenie 59zł, natomiast przy kupnie 3 płacimy 125zł, wychodzi więc ok.42zł za sztukę. Wybrałam kosmetyki z jednej linii zapachowej, jednak można było je dowolnie mieszać. A oto co kupiłam:


Od góry: mgiełka do ciała, krem do rąk i ciała oraz masło do ciała o zapachu kwiatu wiśni i brzoskwini. Jak przetestuje na pewno się z Wami podzielę wrażeniami. Jak na razie najbardziej jestem zadowolona z masła do ciała, które ma świetną, zbitą konsystencję, dobrze się wchłania i ma obłędny zapach, który utrzymuje się bardzo długo (skóra posmarowana wieczorem, rankiem wciąż pachnie), a do tego utrzymuje nawilżenie.
A wy miałyście jakieś produkty z VS?Warto je kupować czy to tylko medialna, amerykańska otoczka? W końcu, która by nie chciała się poczuć niczym aniołek z VS ;)

Pozdrawiam,

piątek, 19 kwietnia 2013

#8 Boots Botanics Purifying Body Souffle - suflet do ciała z wyciągiem z kasztanowca

Witajcie,
czy Wam też tak leci czas?dzień za dniem?bo mi okropnie...jak przychodzi wieczór to jestem tak wymordowana po całym dniu, (wstaję o 6 rano), że jedyne o czym marzę to ŁÓŻKO. Ten tydzień mam wyjątkowo zapracowany, a w weekend szykuje mi się wyjazd do Warszawy. W związku z tym pewnie będzie mnie teraz troszku mniej, ale wybaczcie.
Przy okazji chciałabym Wam co nieco napisać na temat bardzo miłego produktu za śmieszną cenę. Jest to  Boots Botanics Purifying Body Souffle - suflet do ciała z wyciągiem z kasztanowca. Kupiłam go całkowicie przypadkowo podczas większych zakupów kosmetycznych u Sprzedawcy z Allegro.pl.
Spodobało mi się opakowanie z metalowym wieczkiem nawiązujące do naturalnych kosmetyków.             Jeśli mam być szczera, to nie spodziewałam się cudów, ale na prawdę wierzcie mi bardzo miło się zaskoczyłam. Suflet ma bardzo delikatną, jedwabistą konsystencję, która szybko się wchłania i pięknie pachnie. Zapach jeszcze długo utrzymuje się na mojej skórze. Opakowanie nie jest zbyt duże, ale ja go używam głównie do rąk. Efekt nawilżenia utrzymuje się przez dłuższy czas, a na prawdę moje ręce są wysuszone i potrzebują sporej dawki nawilżenia. 

A co piszczy w składzie?
Skład wg mnie całkiem przyzwoity. 
Minerail Oil (Parrafinum Liquidum), parafina - emolient tzw. tłusty. Jest to substancja komedogenna,czyli lubi zapychać pory. Jednak jeśli nie stosujemy na twarz nie powinna nam zrobić krzywdy. Tworzy warstwę okluzyjną przez co zapobiega odparowaniu wody z powierzchni skóry, a więc pośrednio ma działanie nawilżające. Nadaje połysk i chroni przed szkodliwymi czynnikami środowiska.
Glycerin, gliceryna - substancja nawilżająca, ma zdolność przenikania w głąb skóry, dzięki czemu jest promotorem przenikania innych składników w głąb naszej skóry.
Steareth 21 - emulgator
Cocos Nucifiera Oil, olej kokosowy - olej otrzymywany z miąższu orzechów palmy kokosowej. Tworzy warstwę okluzyjną, która zapobiega odparowaniu wody z powierzchni skóry, zmiękcza i wygładza ją.
Cetearyl Alkohol - alkohol tłuszczowy, emolient tzw.tłusty. Również tworzy warstwę okluzyjną przez co zapobiega odparowaniu wody z powierzchni skóry, pośrednio ma działanie nawilżające.
Dimethicone - emolient tzw. suchy. Ułatwia rozprowadzanie kosmetyku na naszej skórze, ponadto również tworzy film na naszej skórze ograniczając ucieczkę wody z naskórka.
Beeswax (Apis Mellifera),wosk pszczeli - składnik regulujący oraz wiążący konsystencje. Wosk pszczeli bogaty jest w palmitynian mirycylowy, alkohole woskowe i węglowodry parafinowe.
Petrolatum, wazelina - emolient tzw.tłusty
Parfum- substancje zapachowe
Phenoxy ethanol, fenoksyetanol - substancja konserwująca. Chroni kosmetyk przed namnażaniem się bakterii przy użytkowaniu np. nabieraniu kremu palcem. Dopuszczalne stężenie w kosmetykach to 1,0%
Carbomer - zagęstnik
Methylparaben, Propylparaben - substancje konserwujące tzw. parabeny. Jedne z najbardziej przebadanych konserwantów.
Aescelus hippocastanum (Horse chestnut) extract - ekstrakt z kasztanowca zwyczajnego, będący źródłem wielu bioaktywnych związków. Nie wdając się w szczegóły dodam,że związki te mają działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, rozkurczowe i uszczelniające naczynia krwionośne.
Dipropylene glycol -środek rozpuszczający
Potassium hydroxide - regulator pH, dozwolony do stosowania w ograniczonym stężeniu
Tetrasodium EDTA - zwiększa trwałość i stabilność kosmetyku
Maltrodextrin, maltrodekstryna - zagęstnik
Silica, krzemionka - stabilizator emulsji, przedłuża trwałość kosmetyków, zapobiega przed rozwarstwianiem.

Jak widać gorsze składniki są za perfumami, więc ich ilość jest na prawdę niewielka. Natomiast z przodu składu mamy wszystko co nam nawilży skórę, w tym olejek kokosowy w którym jestem ostatnio zakochana. Szkoda tylko,że "tytułowy" wyciąg z kasztanowca jest tak daleko w składzie.



Cena 6zł/75 ml (allegro.pl)

Jeśli będziecie robić zakupy na Allegro zachęcam do wypróbowania tego kremiku, bo na prawdę jest przyjemny. W sieci znalazłam m.in sklep internetowy drugstore w którym można kupić większe opakowanie tego cudeńka - kosztuje 12,59 /450 ml.

Pozdrawiam i miłego weekendu życzę :)

niedziela, 14 kwietnia 2013

#7 L'oreal Elseve Nutri-Gloss Cristal - mój ulubieniec :)

Witajcie, 
wreszcie zaczynam czuć wiosnę!! cudownie....za niedługo zacznę porządkować mój balkonowy ogródek-już się cieszę na samą myśl:)
Tymczasem chciałabym Wam przedstawić jeden z moich ulubionych szamponów. Wiem,że generalnie w blogowym środowisku panuje mania na naturalne kosmetyki, a firmy kosmetyczne się prześcigają we wszystkim co BIO, bez konserwantów itp. Tymczasem ja po przetestowaniu paru tych naturalnych kosmetyków stwierdziłam,że wcale nie koniecznie robią mi efekt "wow" przede wszystkim na włosach, a dodatkowo mi najzwyczajniej śmierdzą. Wiem,że teraz odezwie się grono zagorzałych zwolenników kosmetyków naturalnych, ale serio parę razy już "przejechałam" się na naturalnych produktach. Jednak do rzeczy. Miałam już parę drogeryjnych szamponów z L'oreala. Żaden mnie nie zachwycił. Na ten trafiłam przypadkowo w Biedronce, skończył mi się akurat szampon i musiałam coś kupić.  Zdecydowałam się na ten, bo generalnie mam świra na punkcie błyszczących włosów, a producent zaleca je dla włosów pozbawionych blasku. I tak się polubiliśmy do tego stopnia, że to moje 2-gie opakowanie.
Co obiecuje producent:
Szampon upiększający Elseve Nutri - Gloss Cristal do włosów długich, pozbawionych blasku, normalnych lub cienkich. Sekret lekkości i kryształowego blasku. Linia Nutri - Gloss Cristal, dzięki wzbogaconej perłą i mikro-kryształami formule, przywraca włosom i aksamitną miękkość i zdrowy połysk na całej długości. Włosy zyskują niesamowitą lekkość i kryształowy blask.
Moja opinia:
Szampon ma słodkie, różowe opakowanie oraz zawiera brokatowe drobinki. Drobinki te raczej mają tylko ładnie wyglądać w opakowaniu, ponieważ nie zauważyłam,żeby zostawały na włosach po spłukaniu szamponu.

Szampon nie obciąża włosów, pięknie nabłyszcza włosy jakbyśmy użyły jeszcze jakiegoś dodatkowego produktu . Zdarza mi się umyć włosy bez użycia odżywki i nie mam problemu z rozczesaniem. Podczas mycia, moje włosy były w dotyku tak gładziutkie, jakbym nałożyła na nie jedwab. Dobrze oczyszcza włosy z zanieczyszczeń i  zmywa oleje. Jest wydajny, bo już niewielka kropla sprawia, że robi się dużo piany. Włosy wyglądają świeżo i spokojnie mogę je myć co 3-eci dzień (przy drobnej pomocy szamponu Batiste;)). Jestem na prawdę miło zaskoczona,ponieważ zazwyczaj jak kupowałam szampony nabłyszczające to nie byłam z nich zadowolona. Włosy po ich użyciu bardzo szybko się przetłuszczały, w szczególności jeśli myłam non stop jednym szamponem. Myślę,że ten szampon zagości w mojej łazience na dłużej:) Polecam.
Skład:
Koszt ok.9 zł /300 ml(Biedronka)


Pozdrawiam,

sobota, 13 kwietnia 2013

#6 Synergen Anti-Pickel Patches

Witajcie,
dzisiaj podzielę się z Wami moja opinią na temat plasterków antybakteryjnych na wypryski  z Rossmanna. Plasterki produkowane są przez markę własną Rossmanna - Synergen. Jest to linia kosmetyków przeznaczona specjalnie dla młodej skóry, głównie dla tej z problemami. W jej skład wchodzą zarówno produkty do pielęgnacji twarzy, jak i całego ciała. To także podstawowe kosmetyki kolorowe, takie jak pudry, podkłady i korektory. Wprawdzie moja nastoletnia młodość już dawno minęła;) , ale to nie oznacza,że pożegnałam się z wypryskami. Nie mam może ogromnych problemów, ale zazwyczaj raz w miesiącu wyskoczy mi coś w okolicach ust. Podobno wypryski, które wyskakują w tym miejscu oznaczają problem hormonalny i to by się zgadzało,bo  wyskakują właśnie niedługo przed okresem. 
Zachęcona m.in. opinią vlogerki TheCurlyGal kupiłam je na promocji w cenie 6,99zł. Z tego co kojarzę ich regularna cena wynosi 8zł. W opakowaniu mamy 36 plasterków, podzielonych na 12 sztuk w 3 osobno pakowanych folijkach.
Co obiecuje producent:

Co mogę o nich powiedzieć?
Plasterki bardzo mocno się trzymają, nie ma obaw,że odkleją się podczas snu. Są prawie niewidoczne - nie raz złapałam się na tym,że zapominałam o nich i wyczuwałam je dopiero rano podczas mycia. Bezzapachowe.
A jak działanie?
Gdy użyłam je za pierwszym razem, bardzo się ucieszyłam. Wyprysk po całej nocy pod plasterkiem wyraźnie się zmniejszył. Używałam je więc w kolejne noce, ale już nie zmniejszał się z taką intensywnością. Gdy zniknął całkiem oceniłam,że w sumie to stosowanie plasterków nie przyczyniło się w wyraźny sposób do skrócenia czasu gojenia pryszcza. Ślad po nim wyglądał tak jak zawsze. Plasterki mam około 4 miesięcy, więc już parę pryszczów próbowałam nimi wytępić. Jednakże z tym samym skutkiem. Przypuszczam,że na duże,ropne pryszcze byłby bardziej skuteczny, bo jego działanie byłoby bardziej "spektakularne". Mniejsze pryszczyki nie zmniejszają się w tak wyraźny sposób. Nie zgodzę się z producentem,że głęboko oczyszcza pory,bo u mnie nic takiego nie zaobserwowałam. To jednak tylko i wyłącznie moja subiektywna ocena. Myślę,że za tę cenę mimo wszystko warto kupić i wypróbować. Czytałam wiele pozytywnych opinii na ich temat m.in. na KWC i nie sądzę,żeby tak wiele osób mogło się mylić. Ja wykorzystam jeszcze do końca to opakowanie (zostało z 6 sztuk), ale więcej ich nie kupię. Dla mnie nie jest to produkt niezbędny w mojej kosmetyczce.
A jak Wasze doświadczenia z tymi plasterkami?A może jest coś bardziej skutecznego na rynku?

Pozdrawiam,

wtorek, 9 kwietnia 2013

#5 Anatomicals - you need a blooming shower !

Witajcie,
w marcowym Glossybox-ie otrzymałam całkiem przyjemny żel pod prysznic ANATOMICALS - you need a blooming shower! Na początku bardzo żałowałam,że nie udało mi się dostać masełka z Body Shop-u. Wstyd przyznać, ale do tej pory nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku z BS - chociaż będąc w sklepie uwiódł mnie zapach Chocomania. No, ale jakże mogłoby być inaczej dla takiego czekoladowego maniaka jak ja:) 
A oto jak się prezentuje produkt z Glossybox:

Opakowanie jest genialne. Kolor bardzo żywy i cukierkowy, ale przez to zwraca na siebie uwagę w mojej łazience. W Glossyboxie dostajemy 150 ml tego produkty, natomiast pełny produkt to 300ml i kosztuje 17,90zł (taka jest oficjalna cena na stronie www.anatomicals.pl, natomiast Glossybox podaje cenę 30zł, nie wiem skąd ta rozbieżność) - a więc wartość miniaturki to 9zł.  W zasadzie trudno powiedzieć,że to miniaturka, bo to całkiem spora ilość żelu. 
Żel  ma piękny zapach róży i jaśminu. Jeśli ktoś nie lubi zapachu róży, to nie żel dla niego...zapach jest tu bardzo wyraźny i rzeczywiście bardzo różany. Konsystencja rzadkiej, bladoróżowej galaretki, przelewa się niestety przez ręce i ucieka z nich.Przez to jest mało wydajny, ponieważ muszę parę razy aplikować żel na ręce lub bezpośrednio na ciało.
Żel zmył brud :P , nie wysuszył mojej skóry, pięknie pachniał podczas kąpieli i...na tym koniec. Zapach znika wraz z zamknięciem opakowania.A szkoda, bo gdyby utrzymywałby się dłużej na ciele byłabym przeszczęśliwa!
Dla zainteresowanych skład:
Żel zawiera SLeS, nie ma parabenów, natomiast sam ektrakt jaśminowy znajduje się dopiero po perfumach,niestety...

Czy kupię?Nie sądzę - cena odstrasza, dostępność jak na razie również. Podoba mi się jedynie zapach i opakowanie,a to za mało. Akurat jeżeli chodzi o żele pod prysznic, to jestem w stanie wydać na nie 10zł max. Myślę,że jeśli zapragnę zapachu róży to z tego co kojarzę to m.in.  Palmolive posiada w swojej ofercie żel pod prysznic Róża damasceńska i piżmo (8zł/250ml). Nie wiem tylko jak się zachowuje ten zapach piżma w tym produkcie. Uwielbiam za to z  tej linii żel Werbena i Bergamotka. Odkąd dostałam w Glossybox-ie żel pod prysznic L'occitane o zapachu werbeny pokochałam ten zapach:)  Ten żel z Palmolive łudząco podobny jest do tego z L'occitane, a cena dużo, dużo niższa :)

Żele pod prysznic, Palmolive
Od lewej: Bergamotka i Werbena, Róża Damasceńska i Piżmo, Lawenda i Rumianek


źródło


Żel pod prysznic, L'occitane - Werbena

Pozdrawiam,

niedziela, 7 kwietnia 2013

#4 Wiosno przybywaj!! siłownia i moje ulubione blogi o ćwiczeniach

Źródło
Witajcie,
nie wiem jak u Was, ale u mnie na południu Polski wiosny wciąż nie widać:/ ta cała szaruga za oknem zaczyna mnie wkurzać, już nie wspominając o niskich temperaturach i tonach ubrań, które codziennie trzeba na siebie włożyć. Szczerze powiedziawszy moje przygotowania do wiosny i lata zaczęły się już jakiś czas temu - jeszcze w lutym, gdy zapisałam się na siłownie. Niestety, ale moja figura po ciąży daleka jest do ideału. Tak na prawdę nigdy nie była idealna. Uwielbiam jeść, smakować nowe potrawy i jestem ogromnym łasuchem czekoladowym. Do tego wszystkiego przyczynił się totalny brak ruchu i ogólna niechęć do uprawiania jakiegokolwiek sportu. Przez większość mojego życia dosłownie "bałam się spocić" ;) Ale w końcu powiedziałam sobie dość! Chcę wrócić do wagi sprzed ciąży. Myślę,że nie oczekuje zbyt wiele. Wiadomo,że kulturystką nie będę, bo wiem,że nawet nie mam tyle samozaparcia,żeby osiągnąć coś więcej niż spalenie tych 5-7kg. Ba...nawet to wydaje mi się małorealne:/ 
Mój trening polega na ćwiczeniach aerobowych i siłowych. Chodzę na siłownię 4 razy w tygodniu i spędzam tam ok. 1,5h czasu. Oprócz tego staram się jeść 5 posiłków dziennie w regularnych odstępach czasu, jem pierwszy posiłek ok.1h po wstaniu (zazwyczaj jogurt z płatkami owsianymi),ograniczyłam słodycze,chipsy,fast foody, ziemniaki i pieczywo. Aktualnie nie jem w ogóle białego pieczywa, a zamieniłam go na pieczywo z mąki żytniej. Zdaję sobie sprawę,że mogłabym jeszcze bardziej zmienić mój jadłospis, ale wiem,że jeśli od razu narzucę sobie zbyt restrykcyjną dietę,to bardzo szybko się zniechęcę. Dlatego też chcę małymi "kroczkami" odstawiać pewne produkty lub wprowadzać nowe, zdrowsze. Dla mojego dotychczasowego stylu życia to i tak ogromna zmiana.
Gdy rozpoczęłam moją przygodę z siłownią byłam totalnie zielona w tym temacie. Zaczęłam więc szukać w sieci jakiś informacji na temat ćwiczeń dla kobiet. W ten sposób trafiłam na Blogi, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Przyznam szczerze, że bardzo często je odwiedzam i na prawdę wiele mnie nauczyły - w zasadzie od podstaw. Dlatego dziewczyny, jeśli jeszcze wahacie się czy siłownia jest dla Was gorąco zachęcam Was do odwiedzenia tych Blogów i do zapoznania się z tematem. Na prawdę warto! W końcu wiosna tuż, tuż.....




Pozdrawiam,

piątek, 5 kwietnia 2013

#3 Dabur Vatika Night Repair Hair Cream - polubimy się?

Witajcie,
licznik odwiedzin wciąż rośnie, co mnie bardzo cieszy,że ktoś tu do mnie zagląda:)Wszystkim bardzo gorąco dziękuję za poświęcenie swojego czasu. 
Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami co ostatnio zamówiłam na Allegro. Właśnie wczoraj przyszła do mnie Dabur Vatika Night Repair Hair Cream - to dla mnie zupełna nowość, chociaż wiem,że jest już jakiś czas na rynku.  Bardzo pokochałam olejek z tej firmy o którym pisałam w Ulubieńcach marca, więc tym razem skusiłam się na tę nocną kurację.
Olejek Dabur Vatika ma cudowny zapach, dlatego też liczyłam,że i ta kuracja zawładnie moimi zmysłami;) Jak tylko dorwałam ją w swoje łapki od razu musiałam otworzyć. Niestety albo i stety ta maseczka ma całkiem delikatny zapach, taki kremowy. Może trochu czuć w niej coś migdałowego. Konsystencja ma lekkiego kremu.
Co obiecuje producent?
Vatika krem do włosów nocna regeneracja, intensywny program odżywiania i naprawy rozdwojonego włosa. Lekka, beztłuszczowa konsystencja zapewnia maksymalny komfort podczas stosowania kremu, nie pozostawia śladów na poduszce. Regularne stosowanie poprawia kondycje, zdrowie oraz nadaje piękny połysk.
Sposób użycia: Przed pójściem spać niewielką ilość kremu wmasować delikatnie opuszkami palców we włosy, zwłaszcza w przesuszone końcówki. Pozostawić na noc. Rano umyć głowę.
Już wiem, że na pewno nie będę mogła stosować tego kremu zgodnie z tym co zaleca producent. Nie mogę sobie pozwolić na poranne mycie głowy, ponieważ wychodzę z domu przed 7 rano do pracy. Muszę się zastanowić jak ją stosować, czy nakładać na 2-3h przed myciem głowy i trzymać pod czepkiem czy zostawić na całą noc chociaż raz w tygodniu.
A teraz skład:
Skład taki sobie. Jak widzimy na drugim miejscu po wodzie mamy parafinę. Wiem,że parafina na skórze naszego ciała to nic dobrego, jednak w produktach do włosów nie powinniśmy się bać. Parafina bardzo często występuje w indyjskich kosmetykach do włosów. Jednemu może pomóc, innemu zaszkodzić. Na pewno warto spróbować i co bardzo ważne należy takie kosmetyki dobrze zmywać silniejszymi szamponami (z SLS, SLES), ponieważ parafina może się nam nadbudować na włosach i obciążyć. Należy również uważać i nie nakładać na skórę głowy. Ja do tej pory nie używałam żadnego kosmetyku z parafiną w składzie (a przynajmniej nie mam takiej świadomości), dlatego ciekawa jestem jak na nią zareagują moje włosy. W składzie mamy też olej kokosowy oraz niestety już po perfumach olejek rycynowy, oliwa z oliwek, olejek migdałowy,ekstrakt z miodu,jaja w proszku. Na samym końcu znalazłam Marrow Extract. Czy ktoś wie co to jest?Wujek Google podpowiada mi,że to ekstrakt ze szpiku kostnego ?!

Cena: Ok.12zł/140ml (allegro.pl)

Miałyście tę nocną kurację?I jak efekty?Ciekawa jestem co zrobi z moimi włosami. Bardzo możliwe,że naturalnie zrobiona maseczka jajeczna byłaby lepsza, ale ja jestem leń do robienia domowych kuracji. 

Pozdrawiam,

czwartek, 4 kwietnia 2013

#2 BeBeauty SPA peeling do ciała z Biedronki

Cześć,
bardzo lubię Biedronkę.Od czasu do czasu zdarzają się w niej akcje promocyjne na różnego rodzaju kosmetyki, również na te "firmowe". Z racji tego,że nie mam jeszcze ulubionego peelingu do ciała, zdecydowałam się spróbować nowy peeling z serii Bebeauty produkowany dla Biedronki. Do wyboru miałam peeling winogronowy, borówkowy i właśnie mango. Postawiłam na mango.
Peeling ma konsystencje rzadkiej galaretki. Zabezpieczony jest srebrnym wieczkiem. Gdyby nie to śmiałabym twierdzić,że ktoś w nim grzebał,bo po otwarciu wyglądało to tak jakby w jednym miejscu brakowało z 1/3 produktu. Podoba mi się to,że peeling ma drobinki peelingujace z łupinek orzecha włoskiego, a nie z cukru. Miałam kiedyś czekoladowy peeling cukrowy, który wprawdzie pięknie pachniał, ale bardzo szybko się rozpuszczał...no, ale to nie o nim post...
Peeling rzeczywiście ładnie wygładził moją skórę już po pierwszym użyciu, ale niesamowicie ŚMIERDZI!Nie wiem, gdzie w tym zapachu można doszukać się mango. Jedyne skojarzenie mam z jakimś syropem albo antybiotykiem :/ Trudno mi do końca określić, co powoduje taki a nie inny zapach. Owszem, zużyje do końca, bo robi co ma robić z moją skórą, ale z racji tego,że kocham PIĘKNE zapachy nigdy więcej do niego nie wrócę...przykro mi...
Po kodzie kreskowym znalazłam informacje, że producentem jest firma TORF CORPORATION - Fabryka Leków sp. z o.o., ta sama, która produkuje kosmetyki TOŁPA i mój ulubiony micelarny żel do mycia twarzy z Biedronki.

Cena: 7,99 zł/ 200ml (Biedronka)

A ja wciąż szukam czegoś dla siebie...znacie może jakiś dobry zdzierak do ciała o miłym zapachu?Jeśli macie jakieś swoje typy proszę napiszcie mi w komentarzu, chętnie poznam coś nowego...

Pozdrawiam,

środa, 3 kwietnia 2013

#1 Ulubieńcy miesiąca - marzec 2013

Cześć wszystkim:)
Przychodzę do Was z moim pierwszym postem na blogu. Bardzo długo zwlekałam z jego napisaniem, ale wciąż o nim myślałam i wiedziałam,że kiedyś musi to nastąpić. 
Dzisiejszy post poświęcę w całości moim ulubieńcom minionego miesiąca - marca 2013.
A więc zaczynamy:

1. Olejek do włosów - Dabur Vatika Naturals

Jestem dosłownie zakochana w tym olejku!!Kupiłam go skuszona recenzjami dziewczyn na blogach i YouTube - i się nie zawiodłam. Olejek cudownie pachnie, mogłabym go cały czas wąchać i wąchać. Z chęcią bym poznała jakiś inny produkt np. krem do rąk o podobnym zapachu. Kojarzy mi się on z ciasteczkami kokosowymi:) W jego skład wchodzi olejek kokosowy wzbogacony ekstraktami z amli, cytryny, henny oraz sześciu ajurwedyjskich ziół. Bazuje on na oleju kokosowym, dlatego też ma on konsystencje stałą, ale pod wpływem ciepła bardzo szybko się rozpuszcza. Ja wkładam go na parę minut do umywalki z gorącą wodą lub kładę przy grzejniku.
Producent zaleca stosować olejek na skalp oraz włosy, a najlepiej zostawić na noc. I rzeczywiście im dłużej go zostawię na włosach, tym lepszy efekt. Włosy są przede wszystkim po nim błyszczące, pachnące, nie widać rozdwojonych końcówek, nie puszą się,są idealne. Podobno wcieranie w skalp powoduje szybszy porost włosów - ja na razie tego nie zauważyłam, gdyż nie mierzę włosów. Można go również stosować do zabezpieczania końcówek włosów zamiast silikonów, niestety u mnie się w tym nie sprawdził, gdyż nałożony na końcówki po umyciu głowy zamienia je w lepkie strąki. Możliwe ,że jakbym go dała mniej, efekt byłby właściwy, ale jak na razie nie powtarzałam  tego eksperymentu. Nie podoba mi się jego opakowanie, które ma plastikową zatyczkę, w której należy zrobić dziurkę i dopiero można wylewać olejek. Przez tą dziurkę lało mi się bardzo mało olejku, a następnie zastygnięty olejek mi ją zatykał. Wywaliłam tę zatyczkę i teraz mam problem, bo wylewa się go za dużo. No trudno...i tak mu wybaczam.
Cena: Ok. 11zł/250 ml (allegro.pl)
Czy go kupię ponownie: Na pewno!
Ocena: 5/5

2. Aussie 3 Minute Miracle Reconstructor Deep Treatment

Kolejne włosowe cudo o przepięknym zapachu gumy balonowej:) Uwielbiam tę odżywkę, wystarczy 3 minuty na moich włosach dla pięknego efektu, zdrowych,lśniących włosów. Zapach bardzo długo się na nich utrzymuje. Ułatwia rozczesywanie. Jak mam czas trzymam ją pod czepkiem dłużej, nawet do 30 minut. Niestety wg mnie jest mało wydajna, konsystencja jest średnia, mogła by być gęstsza. Bardzo fajnym pomysłem producenta jest to,że produkt stawiamy cały czas do góry dnem, dzięki czemu  łatwiej ją wydobyć. Poza tym odżywka nie ma zakrętki - zamiast niej w otworze jest taka "błonka"- po ściśnięciu opakowania wypływa odżywka. Podobna "błonka" jest w żelach pod prysznic Originals Source jednak tam producent zastosował pomimo to zakrętkę.
A teraz skład:
Wiem,że skład nie powala, główne ekstrakty znajdują się po perfumach, ale mimo wszystko lubię tę odżywkę za to co robi z moimi włosami. Niestety odżywka jest dostępna dla mnie tylko za pośrednictwem allegro.pl. Mimo to i tak warto ją kupić!

Cena: Ok. 29zł/150 ml (allegro.pl)
Czy go kupię ponownie: Na pewno!
Ocena: 4/5 (odejmuję punkt za wydajność i dostępność)

3. Suchy szampon Batiste "dark & deep brown"

Kupiłam wersję dla brunetek, bo podobno inne wersje bielą włosy. Produkt ma brązowy proszek, dlatego też jak go rozpylam zakładam ręcznik na ramiona, aby nie pobrudzić ubrania. Poza tym używam go przed makijażem -  po użyciu muszę przetrzeć czoło z brązowych drobinek. Ale i tak go lubię;) Świetnie odświeża włosy, używam go jak muszę gdzieś szybko wyjść i nie mam czasu na mycie włosów. Oprócz odświeżenia super unosi włosy i sprawia,że wyglądają jakby było ich więcej. Szczerze powiedziawszy zdarzyło mi się go użyć również na świeżo umyte włosy właśnie w tym celu:) Producent obiecuje natychmiastowe odświeżenie włosów bez użycia wody, absorbując sebum i zanieczyszczenia oraz sprawiając,że włosy są puszyste i jedwabiście miękkie. Zgadzam się z tym w 100%.
Sposób użycia: Mocno wstrząsnąć i rozpylać u nasady włosów z odległości  ok.30 cm. Przez kilkanaście sekund wmasować produkt we włosy,przyspieszając wchłanianie. Rozczesać włosy i ułożyć jak zwykle.

Cena: Ok. 14zł/200 ml (allegro.pl)
Czy go kupię ponownie: Na pewno!
Ocena: 5/5

4. Olejek do masażu Alterra "Migdał i papaya"
Obecnie zużywam już trzecie opakowanie tego olejku. Uwielbiam go!To od niego zaczynałam moją przygodę z olejkami i olejowaniem włosów. Ma bajeczny skład i cudowny zapach.
Jak widać olejek zawiera mnóstwo składników odżywczych: olej migdałowy, wyciąg z papai, olej z nasion winogron, olej z jojoby, olej sezamowy, olejek rycynowy, olej sojowy, olej z kiełków kukurydzy,olej z kiełków pszenicy, oliwa z oliwek, olek z awokado, olej ze słonecznika.
Można go kupić tylko w Rossmannie. Przez parę miesięcy był niedostępny w żadnym z nich, gdyż zmieniali opakowanie-teraz dostępny jest z pompką, ale wraz z tą zmianą podnieśli cenę :/ Poprzednio kosztował ok.12 zł, a na promocji jeszcze mniej. W zapowiedziach widziałam,że powinna być dostępna również wersja bez pompki -  tańsza, ale do tej pory nie widziałam go w żadnych Rossmannie. Na początku go używałam głównie do olejowania włosów, obecnie odkąd mam Dabur Vatikę używam ten olejek do pielęgnacji ciała - do smarowania twarzy, całego ciała oraz jako olejek do kąpieli. Sprawdza się również do demakijażu, ja natomiast jestem wierna płynom micelarnym. 

Cena: Ok. 17zł/100 ml (Rossmann)
Czy go kupię ponownie:  Jeśli nawet go zdradzę, to z pewnością i tak do niego kiedyś wrócę
Ocena: 4/5 (odejmuję punkt za cenę i dostępność)

5. Woski Yankee Candle

Nie mogło tutaj także zabraknąć mojego niekosmetycznego ulubieńca ostatnich miesięcy - woski Yankee Candle. Jeśli jeszcze ktoś ich nie zna,gorąco zachęcam do zakupu. Zapachów jest bardzo dużo, każdy znajdzie coś dla siebie. Ja wciąż poznaje nowe. Na zdjęciu widać woski, których jeszcze nie paliłam. To nie są zwykłe świece, ich zapach jest bardzo intensywny oraz utrzymuje się jeszcze długo po ich zgaszeniu. Do tej pory zużyłam ok. 20 różnych wosków i wciąż mam ochotę na nowe. Warto również dodać, że producent co kwartał wypuszcza na rynek nowe zapachy-w okresie zimowym są to ciepłe, otulające zapachy kojarzące się ze świętami, a w okresie wiosenno-letnim są to zapachy kojarzące się z  ogrodem, plażą itp. ;) Woski to najmniejsza i najtańsza wersja by poznać zapachy świec Yankee Candle. Największe świece kosztują ok. 96 zł. Ja wciąż nie zdecydowałam się na taki wydatek..ale może kiedyś jak poznam SWÓJ jeden, jedyny zapach...

źródło

Cena: Ok. 6 zł (allegro.pl)
Czy go kupię ponownie: Oczywiście!
Ocena: 5/5

Jak się okazało po napisaniu tego posta moimi głównymi ulubieńcami marca są produkty do włosów. W niedługim czasie pokażę na moim blogu też inne produkty z pielęgnacji ciała i kolorówki, które zawładnęły moim sercem.
Pozdrawiam,